Saturday, 27.10.2007, 18:50:36

Zwróć to sam

W bibliotekach jest tak, że książki mogą wypożyczyć tylko zarejestrowani użytkownicy. Logiczne, nie trzeba tłumaczyć. Inaczej jest ze zwrotem książek. Książkę zazwyczaj może zwrócić każdy, nie tylko ten, kto ją wypożyczył. To też w sumie jest logiczne, bo ważne, że książka do biblioteki wróciła.

Jakiś czas temu ktoś wpadł na pomysł, że właściwie bibliotekarz nie musi tego robić. W bibliotekach, w których wdrożona jest technologia RFID, wystarczy przejechać książką po czytniku i zwrot zostanie zarejestrowany.

Kolejnym krokiem do ułatwienia życia czytelnikowi jest stworzenie publicznego punktu zwrotu książek. Przychodzisz do biblioteki o dowolnej porze dnia i nocy, wrzucasz książkę do odpowiedniego otworu, jak list do skrzynki, a na monitorku obok otrzymujesz komunikat, że książka została zwrócona, a jeśli była przetrzymana, to jaka kara została naliczona. Wspomnę tylko, że podobnie można zrobić z wypożyczeniem.

Wszystko fajnie, co jednak w przypadku, gdy biblioteka jest zamknięta na dłużej? Wtedy zazwyczaj wyznacza się jakąś osobę, która przychodzi i opróżnia punkt zwrotu, żeby się on nie zapchał. A jeśli się tego nie dopilnuje, to po przyjściu do pracy po trzech dniach można zastać to, co zastali pracownicy biblioteki w amerykańskim mieście Newton, w stanie Massachusetts:

Newton Free Library

Zdjęcie znalezione na flickr.

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy do tego wpisu.

Napisz komentarz

lub wypełnij poniższe pola: