Wróbel — historia prawdziwa

Przez uchy­lony luf­cik w wypo­ży­czalni wle­ciał wczo­raj do pomiesz­cze­nia wró­bel. Nie zauwa­ży­łem go wpierw, ale zwró­cił moją uwagę gdy usiadł na regale nie­da­leko mnie. Pró­bo­wał bie­dak wyle­cieć tłu­kąc w szyby, ale ze wzglę­dów oczy­wi­stych mu nie wycho­dziło. Musia­łem zdjąć tro­chę kwia­tów z para­petu, otwo­rzyć sze­roko jedno z okien i cze­kać, aż znaj­dzie drogę na wol­ność. Dużo czasu mu to nie zajęło. Przy­siadł jesz­cze na kra­wę­dzi otwar­tego okna, a potem pofru­nął w świat.

Co cie­kawe, to nie jest pierw­szy przy­pa­dek, gdy pod­czas pracy wle­ciał mi do pomiesz­cze­nia wró­bel. Poprzed­nia sytu­acja zda­rzyła się jakoś przed waka­cjami, chyba w czerwcu. Nie­stety nie skoń­czyła się tak dobrze jak ta wczo­raj­sza. Ptak nie prze­żył spo­tka­nia z szybą.

Ale od początku. Żeby wyja­śnić jak doszło do tego wszyst­kiego, muszę poka­zać jak wygląda czy­tel­nia w WSH w Sosnowcu. Pomiesz­cze­nie, gdzie dyżu­ru­jemy my i gdzie użyt­kow­nicy mają kom­pu­tery z dostę­pem do inter­netu jest oddzie­lone od wła­ści­wej czy­telni nauko­wej, w któ­rej stu­denci sie­dzą z książ­kami, ścianą ze szkła. Wygląda to tak:

Przeszklona ściana w bibliotece

Czy­tel­nia ma okna na prze­strzał. Są one zarówno tu, po pra­wej stro­nie, jak i z dru­giej strony, w pomiesz­cze­niu za prze­szkloną ścianą. Latem jest tam bar­dzo gorąco, więc otwie­ramy wszystko, co się da. Wła­śnie tam, do tam­tej czy­telni wró­bel wle­ciał przez sze­roko otwarte okno i z peł­nym impe­tem przy­dzwo­nił w ostatni szklany seg­ment, ten naj­bar­dziej z tyłu.

Ja aku­rat sie­dzia­łem odwró­cony tyłem do ściany (na bliż­szym sta­no­wi­sku ze zdję­cia), więc w pierw­szej chwili nie zorien­to­wa­łem się, co się stało. Dopiero gdy pod­sze­dłem bli­żej, zoba­czy­łem wró­bla leżą­cego na pod­ło­dze. Nie dawał znaku życia.

Po bliż­szych oglę­dzi­nach oka­zało się, że ptak oddy­chał, ale był mocno ogłu­szony ude­rze­niem. Prze­nio­słem go na para­pet okna, poło­ży­łem na kawałku papie­ro­wego ręcz­nika i zosta­wi­łem, żeby doszedł do siebie.

Po kil­ku­dzie­się­ciu minu­tach zaczął się ruszać i reago­wał, gdy się zbli­ża­łem, ale na nogi nie wstał. Mia­łem tro­chę ruchu w czy­telni, więc nie za bar­dzo mogłem do niego zaglą­dać. Gdy zaj­rza­łem po dłuż­szej chwili oka­zało się, że ptak albo sfru­nął albo sto­czył się na zie­mię i scho­wał pod roz­ło­ży­stym kwiatkiem.

Wyda­wało się nam (bo zdą­ży­łem już powie­dzieć o całej sytu­acji pani Eli, kie­row­niczce, która w ten week­end też była na dyżu­rze) że wró­bel powi­nien się z tego wyli­zać, nie wyglą­dał naj­go­rzej, tro­chę tylko ciężko oddy­chał. Zbli­żała się jed­nak godzina zamknię­cia biblio­teki, a zosta­wić go w czy­telni oczy­wi­ście nie można było. Pomysł zosta­wie­nia go gdzieś na dwo­rze odpadł w przed­bie­gach, bo wie­dzie­li­śmy, że w oko­licy wałę­sają się bez­pań­skie koty i wró­bel nie miałby żadnych szans przeżycia.

Zapa­ko­wa­li­śmy go więc do tek­tu­ro­wego pudełka, nala­li­śmy tro­chę wody do spodeczka, zosta­wi­li­śmy tro­chę chleba i odda­li­śmy pod opiekę por­tiera. Nie­stety gdy przy­szli­śmy następ­nego dnia do pracy oka­zało się, że wró­bel nie prze­żył nocy. Musiał sobie coś poważ­niej uszko­dzić gdy przy­so­lił w szkło.

Nigdy nie wia­domo, co się może czło­wie­kowi przy­da­rzyć na spo­koj­nym, wyda­wa­łoby się, dyżurze…

Podobne wpisy:

  1. Zwie­rzaki w bibliotece
  2. Sobotnio-niedzielne sta­ty­styki biblioteczne
  3. Dzień Biblio­te­ka­rza i moja historia

Wpis został opublikowany 23 października 2007 r. .

Komentarze do wpisu:

  1. Zwierzaki w bibliotece | malin.net.pl, 23.09.2009, 18.58

    […] Po raz kolejny prze­żyłem bli­skie spo­tkania z pta­kiem. Już jakiś czas temu opi­sy­wa­łem przy­godę z wró­blem, który mar­nie skoń­czył po tym, jak wle­ciał do biblio­teki przez otwarte okno. Dziś było […]

  2. Jastrząb w Bibliotece Kongresu | pulowerek.pl, 28.01.2011, 07.03

    […] prze­ży­łem już kilka bli­skich spo­tkań trze­ciego stop­nia z pta­kami. Raz był to wró­bel, a raz sroka. Ale to, co wyda­rzyło się ostat­nio w Biblio­tece Kon­gresu USA przebija […]

Dodaj własny komentarz: