Twitter w Bibliotece Kongresu
Serwis mikroblogowy Twitter zdecydował się przekazać Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych całe swoje archiwum wpisów. Są to miliardy „ćwierknięć”, które zostały opublikowane przez użytkowników Twittera na przestrzeni ostatnich kilku lat. Całkowita ich liczba jest potężna, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie każdego dnia powstaje około 55 mln nowych wpisów.
Posunięcie twórców Twittera z miejsca wzbudziło falę wątpliwości, zadanych zostało kilka bardzo oczywistych pytań. Przede wszystkim zaniepokojono się kwestią prywatności: czy archiwizowane będą również prywatne konta lub wiadomości usunięte albo skierowane bezpośrednio od użytkownika do użytkownika.

Kwestie te wyjaśnił w rozmowie z CNN John Verdi z Electronic Privacy Information Center in Washington. mówiąc: Twitter był zaprojektowany jako serwis publicznie dostępny. Wydaje mi się, że użytkownicy rozumieją, że wszystko, co umieszczają w Twitterze ma być dostępne dla innych. Nie widzę tu żadnego problemu. Przedstawiciele Biblioteki Kongresu zapewnili dodatkowo, że prywatne, usunięte lub bezpośrednie wiadomości nie trafią do archiwum.
Niektórzy komentujący tę decyzję zakwestionowali również sens całego tego przedsięwzięcia mówiąc, że nie ma po co archiwizować miliardów wpisów o treści „Nudzi mi się” lub „Jestem zmęczony”. Jak jednak zauważyli inni użytkownicy w serwisie Facebook, zachowanie archiwum Twittera dla kolejnych pokoleń jest współczesnym ekwiwalentem zachowania wszystkich dzienników żołnierzy biorących udział w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych niezależnie od tego, czy ich zawartością były notatki o treści „Boli mnie noga”.
Warto przypomnieć, że to nie jest pierwsze tego typu przedsięwzięcie Biblioteki Kongresu. Instytucja ta już od dziesięciu lat zajmuje się digitalizacją i archiwizowaniem materiałów w postaci cyfrowej, ze szczególnym nastawieniem na materiały typu born digital, czyli takie, które nie mają swojego fizycznego odpowiednika.
Obecnie w zasobach biblioteki jest ponad 167 terabajtów danych, m.in. stron internetowych kandydatów na prezydenta czy członków Kongresu. Całość prowadzona jest w ramach programu o nazwie National Digital Information Infrastructure and Preservation Program, czyli narodowej strategii ochrony dziedzictwa cyfrowego.
Do już zachowanych materiałów dołączą wpisy z Twittera, wśród których mamy również te bardzo istotne: pierwszy wpis w Twitterze, wpis Baracka Obamy po zwycięstwie w wyborach prezydenckich, czy dwa statusy amerykańskiego fotoreportera, który został aresztowany w Egipcie i uwolniony po interwencji zapoczątkowanej właśnie przez wpis w Twitterze.
***
Niniejszy artykuł początkuje serię wpisów, które piszę dla serwisu Historia i Media. Jakiś czas temu otrzymałem od twórcy tego serwisu, Marcina Wilkowskiego, propozycję współpracy i moje teksty będą się tam od czasu do czasu pojawiać. Nieco później będę się je starał umieszczać również tutaj, żeby czytelnikom mojego bloga nic nie umknęło.Wszystkie wpisy pochodzące stamtąd będę oznaczał tagiem historia i media.
Historia i Media to serwis poświęcony zagadnieniom relacji między historią a mediami. Rola mediów w kulturze historycznej, ich wpływ na kształtowanie świadomości przeszłości, internet i nowe technologie w badaniach i edukacji historycznej, historia w sztuce współczesnej – to tylko niektóre z tematów poruszanych na tej stronie. Celem projektu jest promocja koncepcji digital history – zainteresowanie historyków internetem jako narzędziem wspomagającym badania i edukację historyczną.
Podobne wpisy:
- Zarchiwizuj to sam — Personal Archiving Day
- Malin społecznościowy odc. 2: Blip, Twitter i Flaker
- Biblioteka Kongresu bloguje
Wpis został opublikowany 04 czerwca 2010 r. i oznaczony następującymi tagami:
archiwizacja, Biblioteka Kongresu, digitalizacja, historia i media, twitter.