Wednesday, 13.08.2008, 14:23:45
Trzeba czytać jak najmniej książek!
Kto takie herezje? Krzysztof Zanussi. Przedstawiać chyba nie trzeba. W sobotnio-niedzielnej Gazecie Wyborczej sprzed ponad miesiąca, dokładnie z 28-29 czerwca, był duży wywiad z Zanussim, zatytułowany “Czytam tylko arcydzieła”. Bardzo ciekawy jest fragment o kulturze masowej, a w zasadzie o tym, jak bardzo Zanussi jej nie lubi. Pozwolę sobie zacytować fragment.
***
I naprawdę uważa pan, że w dzisiejszych czasach da się ignorować kulturę masową?
Zapewniam, że się da. Jestem za stary, by tracić czas na paskudztwa. Zdaję sobie jednak sprawę, że świat seriali jest dla wielu ludzi jakimś wtajemniczeniem, więc nie mogę nim pogardzać. Mnie on jednak nie dotyczy. Sztuka popularna istniała zawsze, lecz można ją było lekceważyć, bo nie stała za nią siła nabywcza. Pisano, malowano, komponowano dla tych, którzy mogli zapłacić. Haydn i Mozart mogli pisać muzykę dla 60 osób, bo tyle - w porywach - mieściło się w salonie. W tamtych czasach pani Dorota [Doda, ma grać w filmie Zanussiego - przyp. mój] byłaby ubożuchną dziewczyną, bo przychody ze śpiewania dla mas były znacznie mniejsze od przychodów ze śpiewania dla elit. Ale to było dawno. Dzisiaj piramida społeczna i struktura dochodów wygląda zupełnie inaczej, a co za tym idzie - inaczej wyglada pejzaż kultury.
Czesław Miłosz uwielbiał “Złotopolskich” i czegoś się z nich o Polsce dowiadywał. Pan naprawdę uważa, że niczego się o nas z kultury masowej nie dowiemy?
Niczego mądrego. Jaki węzeł dramatyczny, jaka prawda o życiu może się objawić w dwieście trzecim odcinku mydlanej opery? Ta sama pewnie, co w odcinku sześćdziesiątym drugim. Czyli żadna. Chętnie głoszę niemodne dziś hasła arystokratyzmu dicha i z upodobaniem radzę młodzieży podczas spotkań w szkołach: Słuchajcie, trzeba czytać jak najmniej książek! Ja za dużo czytałem i dlatego jestem dziś nieco ślepawy. Czytać trzeba tylko arcydzieła, już nawet dobrych książek czytać nie warto, zostawcie to innym. Jak się potwierdzi, że to arcydzieło, dopiero wtedy je przeczytajcie. Oczywiście są ludzie, którym smakują kicze i którzy znajdują radość w obcowaniu z rzeczą szkaradną, ale trzeba by się zastanowić, co dzieje się z duszą takiego człowieka. Skutki uboczne są bowiem adekwatne.
***
Idea czytania tylko arcydzieł jest dość ciekawa, cały ten pogląd jest odważny i do Zanussiego pasuje. Ale to raczej nie jest dla mnie. Klasykę czytuję i zdarza mi się obejrzeć jakiś ambitny film, ale mnie smakują kicze i znajduję radość w obcowaniu z rzeczą szkaradną :-) Fakt, “Złotopolskich” ani “Klanu” nie oglądam, ale jakimś ciekawszym serialem od czasu do czasu nie pogardzę. Czytam fantastykę, komiksy i ogladam hollywoodzkie filmy. I o własną duszę się chyba nie będę martwił, nie mam jeszcze ochoty biegać po mieście z siekierą i atakować niewinnych ludzi, co raczej dobrze o mnie świadczy.