Szósty Spodek 2.0

We wto­rek w końcu odbył się kolejny Spodek 2.0. Bar­dzo był przeze mnie wycze­ki­wany, bo nie licząc pierw­szej edy­cji, która była latem, na kolej­nych, odby­wa­ją­cych się w soboty wcze­snym popo­łu­dniem, nie mogłem się poja­wiać. Praca aku­rat wtedy wypa­dała. Ale teraz zmie­niło się miej­sce, zmie­nił się dzień, zmie­niła się pora dnia i w końcu zro­biło się normalnie :-)

Na dru­giej edy­cji mia­łem mieć wystą­pie­nie na temat Śląskiej Biblio­teki Cyfro­wej, ale jako że pra­co­wa­łem, wystą­piła za mnie Monika. Podobno się podo­bało i, co wtedy dało się ponoć zauwa­żyć, wystą­pie­nie wywo­łało dużą dys­ku­sję. A to zawsze cieszy.

Szó­sty Spodek 2.0 odbył się w kato­wic­kim klu­bie Cogi­ta­tur. Wybór miej­sca cał­kiem fajny. W prze­ci­wień­stwie do Ronda Sztuki, w któ­rym odby­wały się poprzed­nie edy­cje Spodka, było tam na tyle ciemno, że wyraź­nie widać było pre­zen­ta­cje, miej­sca też było dużo. Choć publika dopi­sała na tyle, że gdy ja przy­sze­dłem, chwilę po 18, miejsc sie­dzą­cych już nie było.

Agenda imprezy jest na stro­nie Spodka, więc nie będę się powta­rzał. Kolej­ność była jed­nak nieco inna: naj­pierw wystą­pił przed­sta­wi­ciel blogvertising.pl, potem osoba z Grupy Adweb, a na końcu swoją pre­zen­ta­cję przed­sta­wił Bar­tek Gołę­biew­ski z Click5, z któ­rym po czę­ści ofi­cjal­nej prze­gra­łem pół­fi­nał w tenisa na Wii :-) Domi­nik Kaznow­ski nawa­lił i w ogóle się nie poja­wił, więc czwar­tej pre­zen­ta­cji nie było.

Bar­dzo faj­nie, że wystą­pie­nia odbyły się wła­śnie w takiej kolej­no­ści, bo według mnie odzwier­cie­dla ona ich atrak­cyj­ność — naj­cie­kaw­sza pre­zen­ta­cja była ostat­nia. Nie twier­dzę oczy­wi­ście, że pierw­sza była nudna, bo nie była, chęt­nie wysłu­cha­łem histo­rii star­tupa, któ­rego wyku­piła duża firma, o tym, jak sobie radzi w nowej rze­czy­wi­sto­ści. Ale pre­zen­ta­cja Click5 była IMO naj­lep­sza z wtor­ko­wych wystą­pień. Ele­va­tor spe­ech pominę może mil­cze­niem, bo to była lekka porażka: pro­blemy tech­niczne, zero zain­te­re­so­wa­nia widowni…

Dodat­kowo pozna­łem w końcu Śpie­cha, który zaj­muje się Spo­łeczną Pra­cow­nią Digi­ta­li­za­cji i wygra­łem książkę (a cóż innego mógłby biblio­te­karz wygrać) “Google Story” Davida Vise i Marka Mal­se­eda. Zaczą­łem już czy­tać, cał­kiem cie­kawa jest. To już druga książka o Google, jaka mi się prze­wi­nęła przez ręce.

Spodek 2.0 skoń­czył się dość późno, sesja tenisa na Wii trwała do 23 z minu­tami. Dużo sie­dze­nia, dużo piwa, dużo faj­nych ludzi, tro­chę zna­jo­mych — gene­ral­nie bar­dzo dobra impreza. Cze­kam na kolejną edycję.

Edit: Oczy­wi­ście zapo­mnia­łem o zdję­ciach ze Spodka, ale zosta­łem przy­wo­łany do porządku, można oglądać :-)

Czy­taj również:

Podobne wpisy:

  1. Po kon­fe­ren­cji w cho­rzow­skiej WSB
  2. Powrót nowo­roczny
  3. Spodek 2.0 — odsłona druga
  4. Spodek 2.0 za pół godziny
  5. Spodek 2.0

Wpis został opublikowany 17 października 2008 r. i oznaczony następującymi tagami:
, .

Dodaj własny komentarz: