Sponsorówki mają na ksiązki

W ostat­nim nume­rze Poli­tyki (02/2009) opu­bli­ko­wany został tekst pt. “Stu­dentka: ciało wynajmę” autor­stwa Bar­bary Piet­kie­wicz. Arty­kuł trak­tuje o tzw. spon­so­rów­kach, czyli o stu­dent­kach, które dora­biają sobie cia­łem, znaj­du­jąc spon­sora, który im albo płaci albo wynaj­muje miesz­ka­nie i utrzy­muje. To taka zawo­alo­wana forma pro­sty­tu­cji, choć wg tego, co w arty­kule napi­sano, każda z dziew­czyn, która coś takiego prak­ty­kuje, kate­go­rycz­nie wzbra­nia się przed okre­śle­niem “utrzy­manka” lub nie daj Boże “prostytutka”.

Ale dla­czego o tym tutaj piszę? Mniej wię­cej w poło­wie tek­stu (rów­nież w Wybor­czej) rzu­cił mi się w oczy taki oto fragment:

Ale rów­nież dziew­czyny z domów, które mogą zapła­cić za cze­sne i przy­zwo­ite utrzy­ma­nie, star­tują do spon­so­ringu. Te się nie zado­wolą byle miesz­ka­niem. Chcą być z kolo­ro­wego maga­zynu dla pań, czego już dom zwy­kle pokryć nie może albo nie uważa za słuszne. Nie jakiejś torebki pra­gną, lecz od Vuit­tona. Nie kremu Nivea z super­mar­ketu, lecz naj­lep­szej marki, ubrań mar­ko­wych, rzecz jasna, palm na waka­cje – całego pakietu lub choćby wybiór­czo. No i forsy na książki, żeby nie ster­czeć w biblio­te­kach. To pew­nie pierw­szy w histo­rii tego zaję­cia przy­pa­dek, że kupuje się za nie książki. Rena­cie Gar­dian opo­wiada jedna, że spon­sor na gło­wie sta­wał, żeby jej kupić jakiś trudny do dosta­nia pod­ręcz­nik, lecz w końcu nabył i wręczył.

I co wy na to?

Podobne wpisy:

  1. Od książki papie­ro­wej do e-książki — konferencja
  2. Świa­towy Dzień Książki w blo­go­wych notkach
  3. Regał na książki (pra­wie) z gumy
  4. Dla­czego ubyt­ku­jemy książki?
  5. Książki drew­niane, z ładnymi okład­kami i cie­kawą zawartością

Wpis został opublikowany 11 stycznia 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , .

Komentarze do wpisu:

  1. hADeSik, 12.01.2009, 21.04

    ad. nazew­nic­twa — może zamiast “utrzy­manka” lepiej uży­wać “czy­tel­niczka” :D

    nato­miast ja dawno w żadnej biblio­tece nie byłem (zna­czy za cza­sów ok. stu­denc­kich pew­nie ostat­nio) ale kie­dyś to taka wizyta nie bolała…
    w związku z tym mam pyta­nie: co Wy (zna­czy biblio­te­ka­rze obecni) tym bied­nym stu­dent­kom teraz w tych biblio­te­kach robi­cie? :O

  2. hADeSik, 12.01.2009, 21.06

    przy oka­zji — coś dziw­nego się robi z lin­kami do komentującego…

  3. malin, 12.01.2009, 22.56

    @hADeSik Ta “czy­tel­niczka” to cał­kiem prze­wrotny pomysł, nikt się nie zorien­tuje o co cho­dzi :-) A stu­den­tom nic nie robimy, my bar­dzo fajni jeste­śmy, nie wiem skąd to pytanie :-)

    Jeśli cho­dzi o komen­ta­rze, to obec­nie “robi się” cał­kiem nowy sza­blon do bloga, przy tym już nie­wiele robię. Wkrótce wszystko powinno się tutaj zmienić.

  4. hADeSik, 13.01.2009, 13.01

    Skoro na książki zbiera to tak mi się nasu­nęło, że pew­nie będzie je czy­tać… ;)
    Może fak­tycz­nie trzeba to tro­chę doszli­fo­wać, ale szedł­bym tym czy­tel­ni­czym tro­pem :D
    Że coś nie koniecz­nie dobrego robi­cie to z “żeby nie ster­czeć w biblio­te­kach” wywnio­sko­wa­łem — moim zda­niem coś w tym musi być…

    Dodat­kowo zauważ, że nie­któ­rzy podobno na gło­wie stają (hmm… dobra, nie będę komen­to­wał dalej, bo zaczy­nam mieć nie biblio­teczne sko­ja­rze­nia) aby biedne stu­dentki nie musiały do biblio­tek chodzić…

  5. malin, 14.01.2009, 10.26

    Wiesz, z tym ster­cze­niem to jest podob­nie jak z kolej­kami na poczcie. Wszy­scy narze­kają jak to źle jest, ale zazwy­czaj kolejki masz tylko w godzi­nach szczytu. Albo może to ster­cze­nie to miało być sie­dze­nie w czy­telni? Tu już nic pora­dzić nie można, cza­sami trzeba tro­chę posiedzieć…

  6. hADeSik, 14.01.2009, 12.39

    Kolejki na poczcie to insza inszość…
    Nato­miast jak widać w czy­telni wcale nie trzeba sie­dzieć — zamiast tego można leżeć (ale już nie w bibliotece) ;)

  7. malin, 14.01.2009, 12.54

    Myślę, że zde­cy­do­wana więk­szość dziew­czyn jed­nak woli posie­dzieć w czy­telni. I chwała Bogu, bo gdyby nie, to został­bym bez pracy :-)

  8. Mimic, 17.01.2009, 12.13

    Nie wiem czy się śmiać czy pła­kać. Seks za książkę :/

  9. malin, 17.01.2009, 15.21

    Ano, jesz­cze kilka takich kwiat­ków i będzie można powie­dzieć, że już wszystko się widziało…

  10. Qavtan, 20.01.2009, 16.09

    Hmmm, możemy to trak­to­wać jako pod­nie­sie­nie pre­stiżu książki, choć w nie naj­lep­szym kon­tek­ście, ale jed­nak.
    W tek­ście jest ‘naj­lep­sze marki’ a obok ‘książki’.
    Tyle, że znowu biblio­teka jest w nega­tyw­nym świe­tle…
    Tak czy siak jed­nak trzeba się prze­ciw­sta­wiać moral­nemu zepsu­ciu ludzi.

Dodaj własny komentarz: