Rejestracja stron www i egzemplarz obowiązkowy

Nie wiem, czy wszy­scy czy­ta­jący tego bloga sły­szeli o nie­daw­nym wyroku Sądu Naj­wyż­szego, według któ­rego zde­cy­do­wana więk­szość stron inter­ne­to­wych i blo­gów powinna być zare­je­stro­wana w sądzie jako wydaw­nic­twa cią­głe. Pisał o tym m.in. w DI Michał Chu­dziń­ski.

Bar­dzo cie­kawą sprawę zauwa­żył dziś Tomasz M. Kle­cor, autor ser­wisu Pin­gwi­na­rium. Wyrok Sądu Naj­wyż­szego jest inte­re­su­jący z punktu widze­nia biblio­tek. Nie tylko dla­tego, że trzeba by było zare­je­stro­wać każdą stronę biblio­teki i każ­dego biblio­tecz­nego bloga. Otóż jeśli każda strona inter­ne­towa będzie cza­so­pi­smem, to zgod­nie z ustawą o obo­wiąz­ko­wych egzem­pla­rzach biblio­tecz­nych (nie będę cyto­wał, więk­szość biblio­te­ka­rzy chyba ją zna) kopie trzeba będzie prze­sy­łać upraw­nio­nym do tego biblio­te­kom. W przy­padku doku­men­tów elek­tro­nicz­nych po dwa egzem­pla­rze do BN-ki i Jagiellonki.

Prawo swoje a życie swoje. Podej­rze­wam, że kom­plet­nie nie egze­kwo­wany będzie i obo­wią­zek reje­stra­cji strony w sądzie i wyni­ka­jący z niego obo­wią­zek odsy­ła­nia do biblio­tek egzem­pla­rza obo­wiąz­ko­wego. Tego się po pro­stu nie będzie dało prze­pro­wa­dzić. Nie mówiąc już o tym, że nawet teraz wiele wydaw­nictw nie robi sobie nic z ustawy o eo.

Sko­men­tuję jesz­cze frag­ment wypo­wie­dzi Kle­cora. Na końcu swo­jego tek­stu napi­sał on tak: Może usta­wo­dawca powi­nien zasta­no­wić się nad stwo­rze­niem przy Biblio­tece Naro­do­wej jakie­goś cyfro­wego archi­wum pol­skiego inter­netu, dzia­ła­ją­cego podob­nie do The Way­Back Machine? Jeżeli tak bar­dzo zależy nam na zacho­wa­niu stron www jako dzie­dzic­twa naro­do­wego byłoby to roz­wią­za­nie o wiele sen­sow­niej­sze od wysy­ła­nia kopii do biblioteki.

Na razie w Pol­sce jest to nie­re­alne i nie do zor­ga­ni­zo­wa­nia, przy­naj­mniej w obec­nych realiach. Naj­pierw porząd­nie na nogach sta­nąć by musiała ta pod­sta­wowa forma dzia­łal­no­ści biblio­tek: gro­ma­dze­nie, opra­co­wy­wa­nie, prze­cho­wy­wa­nie i ochrona mate­ria­łów biblio­tecz­nych, obsługa użyt­kow­ni­ków, przede wszyst­kim udo­stęp­nia­nie zbio­rów oraz pro­wa­dze­nie dzia­łal­no­ści infor­ma­cyj­nej, zwłasz­cza infor­mo­wa­nie o zbio­rach wła­snych, innych biblio­tek, muzeów i ośrod­ków infor­ma­cji nauko­wej, a także współ­dzia­ła­nie z archi­wami w tym zakre­sie (art. 4 Ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r.
o biblio­te­kach). A z tym tro­chę u nas ciężko.

Ist­nieje jed­nak tego typu pro­gram, mający na celu archi­wi­za­cję doku­men­tów cyfro­wych. Jest to ame­ry­kań­ski Natio­nal Digi­tal Infor­ma­tion Infra­struc­ture and Pre­se­rva­tion Pro­gram, o któ­rym już jakiś czas temu pisa­łem. Pdob­nego dochra­piemy się w Pol­sce gdy będziemy na tym samym eta­pie roz­woju tech­no­lo­gicz­nego, eko­no­micz­nego i gospo­dar­czego co USA.

/edit: Jeszcze austriacka Biblio­teka Naro­dowa będzie archi­wi­zo­wać strony. Przy­po­mniał mi się wła­śnie arty­kuł z DI.

Podobne wpisy:

  1. Kon­ku­ren­cja w digi­ta­li­za­cji: Google, Micro­soft czy OCA?
  2. Kom­pen­dium pięk­nych bibliotek
  3. Cięta digi­ta­li­za­cja
  4. Porno Jagiel­lonka czyli egzem­plarz obowiązkowy
  5. Czy­ta­nie przy piwie…

Wpis został opublikowany 02 września 2007 r. i oznaczony następującymi tagami:
.

Komentarze do wpisu:

  1. Zamber, 03.09.2007, 00.38

    Ależ to po pro­stu para­noja :D.
    Sama idea wysy­ła­nia kopii (Pocztą? Taką nor­malną?!) co X czasu jest skrzy­wiona. Chcą archi­wum to niech biorą przy­kład z w. w.
    Za kilka mie­sięcy znów ktoś to roz­dmu­cha i znaj­dzie się jakiś wyba­wi­ciel (oby).

  2. Bartek, 09.01.2012, 15.04

    Dzieki za ten tekst! teraz powstaje pyta­nie… reje­stro­wac czy nie

Dodaj własny komentarz: