niedziela, 02.09.2007, 23:40:30
Rejestracja stron www i egzemplarz obowiązkowy
Nie wiem, czy wszyscy czytający tego bloga słyszeli o niedawnym wyroku Sądu Najwyższego, według którego zdecydowana większość stron internetowych i blogów powinna być zarejestrowana w sądzie jako wydawnictwa ciągłe. Pisał o tym m.in. w DI Michał Chudziński.
Bardzo ciekawą sprawę zauważył dziś Tomasz M. Klecor, autor serwisu Pingwinarium. Wyrok Sądu Najwyższego jest interesujący z punktu widzenia bibliotek. Nie tylko dlatego, że trzeba by było zarejestrować każdą stronę biblioteki i każdego bibliotecznego bloga. Otóż jeśli każda strona internetowa będzie czasopismem, to zgodnie z ustawą o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych (nie będę cytował, większość bibliotekarzy chyba ją zna) kopie trzeba będzie przesyłać uprawnionym do tego bibliotekom. W przypadku dokumentów elektronicznych po dwa egzemplarze do BN-ki i Jagiellonki.
Prawo swoje a życie swoje. Podejrzewam, że kompletnie nie egzekwowany będzie i obowiązek rejestracji strony w sądzie i wynikający z niego obowiązek odsyłania do bibliotek egzemplarza obowiązkowego. Tego się po prostu nie będzie dało przeprowadzić. Nie mówiąc już o tym, że nawet teraz wiele wydawnictw nie robi sobie nic z ustawy o eo.
Skomentuję jeszcze fragment wypowiedzi Klecora. Na końcu swojego tekstu napisał on tak: Może ustawodawca powinien zastanowić się nad stworzeniem przy Bibliotece Narodowej jakiegoś cyfrowego archiwum polskiego internetu, działającego podobnie do The WayBack Machine? Jeżeli tak bardzo zależy nam na zachowaniu stron www jako dziedzictwa narodowego byłoby to rozwiązanie o wiele sensowniejsze od wysyłania kopii do biblioteki.
Na razie w Polsce jest to nierealne i nie do zorganizowania, przynajmniej w obecnych realiach. Najpierw porządnie na nogach stanąć by musiała ta podstawowa forma działalności bibliotek: gromadzenie, opracowywanie, przechowywanie i ochrona materiałów bibliotecznych, obsługa użytkowników, przede wszystkim udostępnianie zbiorów oraz prowadzenie działalności informacyjnej, zwłaszcza informowanie o zbiorach własnych, innych bibliotek, muzeów i ośrodków informacji naukowej, a także współdziałanie z archiwami w tym zakresie (art. 4 Ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r.
o bibliotekach). A z tym trochę u nas ciężko.
Istnieje jednak tego typu program, mający na celu archiwizację dokumentów cyfrowych. Jest to amerykański National Digital Information Infrastructure and Preservation Program, o którym już jakiś czas temu pisałem. Pdobnego dochrapiemy się w Polsce gdy będziemy na tym samym etapie rozwoju technologicznego, ekonomicznego i gospodarczego co USA.
/edit: Jeszcze austriacka Biblioteka Narodowa będzie archiwizować strony. Przypomniał mi się właśnie artykuł z DI.
wrzesień 3rd, 2007 at 00:38:03
Ależ to po prostu paranoja :D.
Sama idea wysyłania kopii (Pocztą? Taką normalną?!) co X czasu jest skrzywiona. Chcą archiwum to niech biorą przykład z w. w.
Za kilka miesięcy znów ktoś to rozdmucha i znajdzie się jakiś wybawiciel (oby).