Przegrzewanie się mózgów a czytelnictwo

W Gaze­cie Wybor­czej uka­zał się bar­dzo inte­re­su­jący tekst zaty­tu­ło­wany Jak prze­grzewa się mózg, czyli Homo sapiens na zakrę­cie autor­stwa Dawida Wie­nera, adiunkta w Zakła­dzie Logiki i Kogni­ty­wi­styki Insty­tutu Psy­cho­lo­gii UAM. Szcze­rze pole­cam lek­turę, bar­dzo cie­ka­wie opi­sano tam jak nasz mózg radzi sobie (albo i nie) z coraz więk­szym zale­wem infor­ma­cji oraz jak taka ilość bodź­ców wpływa na dzieci.

Piszę tu o tym arty­kule przede wszyst­kim dla­tego, że zna­la­złem tam kilka cie­ka­wo­stek doty­czą­cych czy­tel­nic­twa i tego, jaką rolę w tym cyfro­wym świe­cie mogą ode­grać tra­dy­cyjne, papie­rowe książki. Dr Wie­ner mówi m.in. że

Zbyt wcze­śnie kupu­jąc dziecku kom­pu­ter, ryzy­ku­jemy, że może przy­wyk­nąć do nauki nie­wy­ma­ga­ją­cej wysiłku i zaan­ga­żo­wa­nia. Potem trudno będzie namó­wić je do czy­ta­nia ksią­żek. A warto, bo kon­takt z książką, która pach­nie i sze­le­ści, jest dużo bar­dziej sty­mu­lu­jący. Czy­ta­nie to ponie­kąd pozna­nie ucie­le­śnione — embody cogni­tion — naj­bar­dziej natu­ralny i sku­teczny spo­sób pozna­wa­nia świata. Dowo­dem może być pro­sty eks­pe­ry­ment: dwie klasy, ten sam pro­gram. W jed­nej korzy­stano z ksią­żek, w dru­giej z lap­to­pów i tablicy świetl­nej. I co? Ucznio­wie z elek­tro­nicz­nej klasy mieli pro­blemy z wyko­rzy­sta­niem wie­dzy w praktyce.

A zapy­tany o to, jak można zachę­cić mło­dzież do czy­ta­nia odpo­wiada, tak:

Czy­ta­nie ksią­żek popra­wia kre­atyw­ność, a to z kolei uła­twia zro­bie­nie kariery lub choćby zdo­by­cie prze­wagi nad tymi, któ­rzy ich nie czy­tają. Wszystko jedno w jakiej branży.

Dalej można prze­czy­tać cie­kawe porów­na­nie wyja­śnia­jące róż­nicę mię­dzy oso­bami uro­dzo­nymi jesz­cze w epoce, w któ­rej o inter­ne­cie się nikomu nie śniło potra­fią­cym sku­pić się bar­dzo mocno na jed­nej czyn­no­ści a mło­dzieżą, dla któ­rej mul­ti­ta­sking czyli słu­cha­nie muzyki, pisa­nie smsów, oglą­da­nie tele­wi­zji i nauka jed­no­cze­śnie to codzienność.

Już u naszych dzieci widać, jak silne piętno wywiera przedaw­ko­wa­nie bodź­ców i kom­pu­tera. W zasa­dzie ich umy­sły są odbi­ciem panu­ją­cego w sieci cha­osu: i tu, i tu jest pełno infor­ma­cji, ale to raczej impre­sje i defi­ni­cje niż pogłę­bione analizy.

Jeśliby porów­nać umysł do biblio­teki, to…

- To u nas byłoby dużo opa­słych tomów sto­ją­cych na wyso­kich rega­łach. A u nasto­latka prze­wa­ża­łyby bro­szurki poroz­rzu­cane po pod­ło­dze. Kom­plet­nie nie­istotne fakty obok tych o kar­dy­nal­nym zna­cze­niu. Z dru­giej strony, by przy­wo­łać jakąś infor­ma­cję, pan musi biec po dra­binę, a jemu wystar­czy parę kro­ków. Takie osoby nie­ba­wem zdo­mi­nują tele­tur­nieje “Wiem wszystko”, gdzie wygrywa ten, kto pierw­szy naci­śnie guzik i poda odpo­wiedź. Ale poja­wia się pyta­nie, i co z tego?

Arty­kuł jest znacz­nie dłuż­szy, ale to jeden z cie­kaw­szych tek­stów, jakie ostat­nio czytałem.

P.S. Tak jest, ten wpis ozna­cza, że z urlopu już wró­ci­łem, wypo­czą­łem, wra­cam do pisa­nia bloga.

Podobne wpisy:

  1. Czy­taj książki, będziesz gwiazdą
  2. Dzie­cięce czytanie
  3. Jesz­cze o czy­tel­nic­twie w 2008 roku
  4. Czy­tel­nic­two w 2008 roku
  5. Książka ma lep­szy interfejs

Wpis został opublikowany 26 sierpnia 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , , .

Komentarze do wpisu:

  1. Ostatni wakacyjny popołudniowy [14] | pulowerek.pl, 29.08.2009, 10.31

    […] wró­cił z wypo­czynku i od razu zaczął od poin­for­mo­wa­nia nas o tym, że naszym mózgom grozi prze­grza­nie. I to nie­stety nie z powodu udaru sło­necz­nego. Moja, jak się oka­zało, kra­janka Eva Scriba […]

Dodaj własny komentarz: