Tuesday, 29.04.2008, 09:03:54
Prasowe dodatki
Codziennie po przyjściu rano do pracy jedną z pierwszych rzeczy, które trzeba w bibliotece zrobić, jest akcesja gazet i czasopism. To zazwyczaj zajmuje góra kilka minut i sprowadza się do sprawdzenia, czy wszystko przyszło, opieczętowania prasy pieczątką biblioteki i wpisanie ich do katalogu komputerowego. Przedłuża się, gdy coś ciekawego jest w gazecie i artykuł koniecznie trzeba przeczytać :-)
Przy okazji wyciągane są dodatki, które dość często trafiają do prasy. Dzisiejszy dzień był szczególnie obfity w tego typu bonusy. W Rzeczpospolitej znalazłem dodatek Lista 500 największych firm Rzeczpospolitej, w Polityce był podobny - Pięćsetka Polityki - 500 największych polskich firm.
Do Dziennika dodana była płytka z 60-dniową bezpłatną wersją próbną pakietu Mircosoft Office Small Business 2007 (Word, Excel, PowerPoint, Outlook, Business Contact Manager i Publisher), a do miesięcznika Kuchnia - uwaga - dodatek Kuchnia erotyczna. Książka pełna przepisów typu Pocałunek Afrodyty, Jabłka miłości z mozzarellą, Grzeszny kąsek czy Omdlały imam.
Oczywiście od standardowych dodatków, takich jak Twój dom do Dziennika Zachodniego czy Innowacyjny Śląsk do Gazety Wyborczej roi się wszędzie. Rośnie nam potem stos takich pierdół, które trzeba regularnie wyrzucać, bo nikt tego nie czyta. Nie mówiąc już o płytach DVD z takimi gniotami jak filmy ze Stevenem Seagalem czy jakieś diskopolowe hiciory.
Natomiast dodatki wychodzące regularnie z gazetami w postaci tematycznych serii z obowiązkowym segregatorem lub teczką to osobna historia. Normalny zjadacz chleba, nawet jeśli kupuje regularnie jakiś dziennik, ma jeden, może dwa takie segregatory. Gdy od lat prenumeruje się cztery gazety codzienni i kilkadziesiąt innych tytułów, kwestia urasta do rangi znaczącego problemu.
Jeśli chce się je przetrzymywać (a w Pałacu Młodzieży tak właśnie robimy), to trzeba dbać, żeby każdy dodatek od razu trafiał do swojego segregatora, bo potem w zalewie innych śmieci może być problemem znalezienie tego ważnego. Obecnie wszystkie te dodatki zajmują nam całą jedną półkę i już zaczyna nam brakować na nie miejsca.
Wkrótce przyjdzie pewnie pora na ocenę, co się tak naprawdę przyda (Najnowsza Historia Polaków? Żydzi Polscy?) a co będzie można bez skrupułów wyrzucić (Dom od A do Z? Kulinarny Atlas Świata?). Bo selekcję raczej trzeba będzie zrobić, miejsce na półkach to jest u nas ostatnio towar dość deficytowy. Tym bardziej, że mamy właśnie remont czytelni, o którym na pewno wkrótce napiszę.