Prasowe dodatki

Codzien­nie po przyj­ściu rano do pracy jedną z pierw­szych rze­czy, które trzeba w biblio­tece zro­bić, jest akce­sja gazet i cza­so­pism. To zazwy­czaj zaj­muje góra kilka minut i spro­wa­dza się do spraw­dze­nia, czy wszystko przy­szło, opie­czę­to­wa­nia prasy pie­czątką biblio­teki i wpi­sa­nie ich do kata­logu kom­pu­te­ro­wego. Prze­dłuża się, gdy coś cie­ka­wego jest w gaze­cie i arty­kuł koniecz­nie trzeba przeczytać :-)

Przy oka­zji wycią­gane są dodatki, które dość czę­sto tra­fiają do prasy. Dzi­siej­szy dzień był szcze­gól­nie obfity w tego typu bonusy. W Rzecz­po­spo­li­tej zna­la­złem doda­tek Lista 500 naj­więk­szych firm Rzecz­po­spo­li­tej, w Poli­tyce był podobny — Pięć­setka Poli­tyki — 500 naj­więk­szych pol­skich firm.

Do Dzien­nika dodana była płytka z 60-dniową bez­płatną wer­sją próbną pakietu Mir­co­soft Office Small Busi­ness 2007 (Word, Excel, Power­Po­int, Outlook, Busi­ness Con­tact Mana­ger i Publi­sher), a do mie­sięcz­nika Kuch­nia — uwaga — doda­tek Kuch­nia ero­tyczna. Książka pełna prze­pi­sów typu Poca­łu­nek Afro­dyty, Jabłka miło­ści z moz­za­rellą, Grzeszny kąsek czy Omdlały imam.

Oczy­wi­ście od stan­dar­do­wych dodat­ków, takich jak Twój dom do Dzien­nika Zachod­niego czy Inno­wa­cyjny Śląsk do Gazety Wybor­czej roi się wszę­dzie. Rośnie nam potem stos takich pier­dół, które trzeba regu­lar­nie wyrzu­cać, bo nikt tego nie czyta. Nie mówiąc już o pły­tach DVD z takimi gnio­tami jak filmy ze Ste­ve­nem Seaga­lem czy jakieś disko­po­lowe hiciory.

Nato­miast dodatki wycho­dzące regu­lar­nie z gaze­tami w postaci tema­tycz­nych serii z obo­wiąz­ko­wym segre­ga­to­rem lub teczką to osobna histo­ria. Nor­malny zja­dacz chleba, nawet jeśli kupuje regu­lar­nie jakiś dzien­nik, ma jeden, może dwa takie segre­ga­tory. Gdy od lat pre­nu­me­ruje się cztery gazety codzienni i kil­ka­dzie­siąt innych tytu­łów, kwe­stia ura­sta do rangi zna­czą­cego problemu.

Jeśli chce się je prze­trzy­my­wać (a w Pałacu Mło­dzieży tak wła­śnie robimy), to trzeba dbać, żeby każdy doda­tek od razu tra­fiał do swo­jego segre­ga­tora, bo potem w zale­wie innych śmieci może być pro­ble­mem zna­le­zie­nie tego waż­nego. Obec­nie wszyst­kie te dodatki zaj­mują nam całą jedną półkę i już zaczyna nam bra­ko­wać na nie miejsca.

Wkrótce przyj­dzie pew­nie pora na ocenę, co się tak naprawdę przyda (Naj­now­sza Histo­ria Pola­ków? Żydzi Pol­scy?) a co będzie można bez skru­pu­łów wyrzu­cić (Dom od A do Z? Kuli­narny Atlas Świata?). Bo selek­cję raczej trzeba będzie zro­bić, miej­sce na pół­kach to jest u nas ostat­nio towar dość defi­cy­towy. Tym bar­dziej, że mamy wła­śnie remont czy­telni, o któ­rym na pewno wkrótce napiszę.

Podobne wpisy:

  1. Dzień biblio­te­ka­rza i biblio­tek 2008
  2. Wycinki pra­sowe

Wpis został opublikowany 29 kwietnia 2008 r. i oznaczony następującymi tagami:
, .

Dodaj własny komentarz: