Praca z dziećmi i młodzieżą

Pół dnia mi się dziś gęba śmiała po tym, jak mi jeden z uczniów powie­dział: “Jak pan znaj­dzie książkę, to nie ma bata”. Cie­szył się tak, bo książka, którą mu zna­la­złem była mała i cienka, a dla niego chyba to było waż­niej­sze niż jej treść.

Podobną sytu­ację mia­łem dłuż­szy czas temu, gdy przy­szedł do mnie do biblio­teki brzdąc chyba z pierw­szej czy dru­giej klasy pod­sta­wówki. Patrzył na wszystko sze­roko otwar­tymi oczami, wszyst­kiemu się dzi­wił. Wybrał sobie książkę i chciał z nią wyjść, ale nie miał jej na kon­cie, więc go kole­żanka cof­nęła do mnie. Ja sczy­ta­łem kod paskowy i dałem książkę dzie­cia­kowi, który był tymi wszyst­kimi dzia­ła­niami abso­lut­nie zafa­scy­no­wany. Młody wycho­dząc mruk­nął tylko do sie­bie pod nosem “Aaaale faj­nie!”. Do dziś się uśmie­cham, gdy sobie to przypominam.

To wła­śnie takie małe smaczki zda­rza­jące się zupeł­nie nie­spo­dzie­wa­nie powo­dują, że praca w biblio­tece jest tak ciekawa.

Podobne wpisy:

  1. Praca w Max Elektronik
  2. Zwie­rzaki w bibliotece
  3. Fre­kwen­cja w bibliotece
  4. Kom­pen­dium pięk­nych bibliotek
  5. Radio i praca z klientem

Wpis został opublikowany 07 stycznia 2008 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , , .

Dodaj własny komentarz: