Monday, 07.01.2008, 19:19:50
Praca z dziećmi i młodzieżą
Pół dnia mi się dziś gęba śmiała po tym, jak mi jeden z uczniów powiedział: “Jak pan znajdzie książkę, to nie ma bata”. Cieszył się tak, bo książka, którą mu znalazłem była mała i cienka, a dla niego chyba to było ważniejsze niż jej treść.
Podobną sytuację miałem dłuższy czas temu, gdy przyszedł do mnie do biblioteki brzdąc chyba z pierwszej czy drugiej klasy podstawówki. Patrzył na wszystko szeroko otwartymi oczami, wszystkiemu się dziwił. Wybrał sobie książkę i chciał z nią wyjść, ale nie miał jej na koncie, więc go koleżanka cofnęła do mnie. Ja sczytałem kod paskowy i dałem książkę dzieciakowi, który był tymi wszystkimi działaniami absolutnie zafascynowany. Młody wychodząc mruknął tylko do siebie pod nosem “Aaaale fajnie!”. Do dziś się uśmiecham, gdy sobie to przypominam.
To właśnie takie małe smaczki zdarzające się zupełnie niespodziewanie powodują, że praca w bibliotece jest tak ciekawa.