Wednesday, 14.02.2007, 00:37:37

Porno Jagiellonka czyli egzemplarz obowiązkowy

Artykuł zatytułowany Porno Jagiellonka ukazał się przedwczoraj w Metro. W skrócie: w Bibliotece Jagiellońskiej można sobie wypożyczyć albo na miejscu obejrzeć pornosy, które BJ otrzymuje z egzemplarza obowiązkowego.

To jest ciekawa rzecz, o której nieczęsto się mówi w takim aspekcie. Niektóre biblioteki posiadają nie tylko zbiory, które chcą mieć, ale też takie, które muszą mieć. Ustawa o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych zobowiązuje wydawców do przesyłania egzemplarzy wydawanych przez siebie książek do kilkunastu polskich bibliotek, a biblioteki do przechowywania tych dzieł. Nazywa się to gromadzeniem dorobku wydawniczego. Jagiellonka i Biblioteka Narodowa są zobowiązane do wieczystego archiwizowania jednego egzemplarza obowiązkowego. Na jego podstawie BN tworzy też bibliografię narodową, czyli spis wszystkich polskich publikacji tworzony według określonych kryteriów.


O egzemplarzu obowiązkowym zazwyczaj mówiło się jako o darmowej formie pozyskiwania zbiorów do bibliotek. Na forum EBIB dużo było gorących dyskusji na temat polityki gromadzenia zbiorów w bibliotekach, które mają eo: czy powinno się zmniejszyć liczbę bibliotek otrzymujących eo, czy biblioteki ucierpią jeśli się to zrobi, czy wydawnictwom będzie od tego lepiej… Wszystkie dyskusje, z jakimi się spotykałem były w tonie “egzemplarz obowiązkowy jest ok, bo dzięki niemu mamy dużo książek w bibliotece”. Nigdy nie pokazano innych, mniej ciekawych stron tego zagadnienia. Zrobiła to dopiero Gazeta Wyborcza, w dość ciekawy sposób.

Ale pewnie to i tak przejdzie bez echa w bibliotekarskim świecie. Ot, kolejny pikantny szczegół z życia biblioteki, który jednego dnia jest sensacją, a drugiego odchodzi w niepamięć…

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy do tego wpisu.

Napisz komentarz

lub wypełnij poniższe pola: