O mnie
Nazywam się Marcin Malinowski, mam 27 lat, przez całe życie mieszkałem i wciąż mieszkam na Śląsku (w Tychach, od dwóch lat w Katowicach). Z wykształcenia jestem bibliotekarzem (magister bibliotekoznawstwa i informacji naukowej), pracuję w tym zawodzie od ponad dwóch lat. Moimi miejscami pracy są dwie biblioteki. W tygodniu pracuję w bibliotece Pałacu Młodzieży w Katowicach, a w weekendy w bibliotece Wyższej Szkoły Humanitas (Dawnej Wyższej Szkole Zarządzania i Marketingu) w Sosnowcu. Mam jeszcze trzecią pracę. Jestem redaktorem w Dzienniku Internautów, ogólnopolskim serwisie informacyjnym zajmującym się szeroko pojętymi tematami związanymi z IT, nowymi technologiami, telekomunikacją itp.
Co w wolnym czasie?
Od ponad trzech lat jestem związany z serwisem osiolki.net. Osiołkuję, rozpracowuję, pomagam i narzekam. Wszystkiego po trochu, choć obecnie nieco mniej aktywnie. Na początku 2005 roku zacząłem się również udzielać w nieistniejącym już niestety wortalu zalogag.pl, gdzie do kwietnia 2007 pisałem recenzje książek, głównie fantastyki. Od ponad dwóch lat współtworzę również serwis koncerty.net.pl. Od lata 2007 roku jestem członkiem zespołu Aviary.pl, grupy programistów i tłumaczy zajmujących się lokalizacją oprogramowania. Niewiele na razie robię, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości to się zmieni.
Mam zapędy do pisania. Przez ostatnie kilka lat trochę już napisałem. Na koncie mam, nie licząc niniejszego bloga oraz pracy licencjackiej i magisterskiej, kilkanaście recenzji napisanych dla Załogi G, kilka relacji z koncertów lub festiwali i jedną publikację drukowaną, felieton opublikowany w czasopiśmie Internet Maker (Felieton na wpół optymistyczny, numer 3/2006). W DI pisuję kilkanaście do kilkudziesięciu tekstów miesięcznie.
Interesuję się tworzeniem stron internetowych i tematami, które są z tym bezpośrednio związane (standardy, dostępność, użyteczność). Strony robię głównie hobbystycznie, ale zdarzało mi się przyjmować zlecenia i brać za to pieniądze, choć były to rzadkie sytuacje.
Staram się jak najwięcej czytać. Głównie jest to fantastyka, ostatnio w przeważającej części polska, ale nie ograniczam się tylko do rodzimych autorów. Oprócz tego czytam co mi wpadnie w ręce: zarówno klasykę literatury światowej jak i zwykłą beletrystykę, coś określane niekiedy niezbyt pochlebnym mianem czytadeł. Czasy gdy potrafiłem przeczytać 150 książek rocznie, minęły bezpowrotnie, ale wciąż jeszcze jestem solidnie powyżej średniej krajowej.
Używam Opery, Mirandy i foobara Firefoksa, Pidgina i Sonaty, wszystkiego na Ubuntu. Jestem przeczulony na punkcie ortografii, poprawiam wszystkich. Jestem leworęczny.