Nastolatki wciąż czytają

A jeśli ktoś wam mówi coś innego, nie wierz­cie. Ktoś mógłby powie­dzieć że żyjemy w erze inter­netu i gier kom­pu­te­ro­wych i mło­dzież uważa książki za coś prze­sta­rza­łego, nie­przy­dat­nego i gene­ral­nie stratę czasu. Fakty jed­nak mówią same za sie­bie. Według zaj­mu­ją­cego się ryn­kiem wydaw­ni­czym Alberta Greco, pro­fe­sora Uni­wer­sy­tetu w For­dham, w USA w latach 1999–2005 sprze­daż ksią­żek dla dzieci i mło­dzieży wzro­sła o 23 pro­cent. Chce­cie wię­cej fak­tów? Proszę.

Bada­nie prze­pro­wa­dzone przez ALA na 1200 mło­dych oso­bach w wieku od 12 do 18 lat poka­zuje, że 31% odwie­dza biblio­tekę publiczną wię­cej niż 10 razy w roku, a 70% korzy­sta ze swo­jej biblio­teki szkol­nej czę­ściej niż raz w miesiącu.

78% mło­dzieży regu­lar­nie korzy­sta­ją­cej z biblio­tek dekla­ruje, że poży­cza książki lub inne mate­riały do swo­jego pry­wat­nego użytku (nie na lek­cje itp.), podob­nie jak 60% użyt­kow­ni­ków biblio­tek szkolnych.

Według ame­ry­kań­skich sta­ty­styk (Public Library Data Service Sta­ti­sti­cal Report) 90% biblio­tek publicz­nych orga­ni­zuje róż­nego rodzaju pro­gramy czy­tel­ni­cze prze­zna­czone dla mło­dzieży, a ponad połowa (51,9%) zatrud­nia na peł­nym eta­cie co naj­mniej jed­nego pra­cow­nika, który zaj­muje się tylko i wyłącz­nie tego typu pracą. W 1995 takich pra­cow­ni­ków zatrud­niało 11% bibliotek.

Teraz tro­chę fak­tów z pol­skiego podwórka. Według badań prze­pro­wa­dzo­nych w 2003 roku (dawno, wiem, ale nie mam dostępu do now­szych danych) przez Insty­tut Książki i Czy­tel­nic­twa Biblio­teki Naro­do­wej na repre­zen­ta­tyw­nej pró­bie 1386 uczniów trze­cich klas gim­na­zjów z sie­dem­dzie­się­ciu pol­skich szkół, jedy­nie 25% ankie­to­wa­nych w seme­strze poprze­dza­ją­cym bada­nie nie prze­czy­tało żadnej lek­tury, a 11% nie się­gnęło po żadną książkę pole­caną przez szkołę w ciągu całej nauki w gimnazjum.

Ponad 25% gim­na­zja­li­stów nie wyka­zało zain­te­re­so­wa­nia jaką­kol­wiek lek­turą doko­ny­waną z wła­snej woli, dla przy­jem­no­ści. Zna­czy to, że tylko jedna czwarta bada­nych nie się­gnęła w ciągu 6 mie­sięcy poprze­dza­ją­cych bada­nie do żadnej książki.

Idźmy dalej. Pod koniec listo­pada ubie­głego roku BN zre­ali­zo­wała ogól­no­pol­skie bada­nia spo­łecz­nego zasięgu książki przy techniczno-organizacyjnej współ­pracy TNS OBOP. Son­daż oparto na repre­zen­ta­tyw­nej ogól­no­pol­skiej, loso­wej pró­bie miesz­kań­ców Pol­ski w wieku powy­żej lat 15.

Na tle całego spo­łe­czeń­stwa mło­dzież wypada dosko­nale. W 2006 r. czy­ta­nie ksią­żek (tzn. kon­takt w ciągu roku przy­naj­mniej z jedną publi­ka­cją) zade­kla­ro­wała połowa (50%) naszego spo­łe­czeń­stwa. W gru­pie wie­ko­wej 15–19 lat odse­tek ten był o wiele więk­szy i wyno­sił aż 81%.

Mało tego, inter­nauci czy­tają wię­cej niż osoby nie korzy­sta­jące z sieci.Wyniki bada­nia jasno to poka­zują: w 2006 roku 69% inter­nau­tów odpo­wie­działo twier­dząco na pyta­nie o czy­ta­nie ksią­żek, pod­czas gdy wśród nie­ko­rzy­sta­ją­cych z inter­netu kon­takt z książką miało już tylko 37% respon­den­tów. A do tego wszyst­kiego użyt­kow­nicy inter­netu domi­no­wali w gru­pie wie­ko­wej 15–19 lat — było ich 70%.

Ale dla­czego wła­ści­wie tak jest? Na to pyta­nie pró­buje odpo­wie­dzieć Erinn Hut­kin z The Roanoke Times (gazeta codzienna w połu­dniowo wschod­niej Vir­gi­nii) w arty­kule zaty­tu­ło­wa­nym Who says teens don’t read? Według niej nasto­latki do czy­ta­nia przy­ciąga fakt, że dzi­siej­sza lite­ra­tura mło­dzie­żowa bar­dzo wier­nie obra­zuje ich wła­sne życie. Przy­ta­cza sztan­da­rowy przy­kład Harry’ego Pot­tera, który, gdy odło­żymy na bok magię i lata­nie na mio­tle, jest zwy­kłym chłop­cem mają­cym iden­tyczne pro­blemy, co jego rówieśnicy.

W Pol­sce jest podob­nie. Ogromną popu­lar­no­ścią, rów­nież u mnie w biblio­tece, cie­szą się książki Bar­bary Rosiek, Anny Oni­chi­mow­skiej, Marty Fox, Kry­styny Sie­sic­kiej. One wszyst­kie opo­wia­dają o zwy­kłym życiu, o codzien­nych pro­ble­mach mło­dzieży, o ich roz­ter­kach, zmar­twie­niach i rado­ściach. I o tym mło­dzież chce i będzie czytać.

Jeśli ktoś chce dowie­dzieć się nieco wię­cej, to pole­cam trzy tek­sty. Pierw­szy to arty­kuł arty­kuł Nasto­letni czy­tel­nicy autor­stwa Zofii Zasac­kiej opu­bli­ko­wany w Biblio­tece w Szkole z czerwca br. Kolejny to Czy­tel­nic­two, zakup ksią­żek i wyko­rzy­sta­nie Inter­netu w Pol­sce w 2006 r., komu­ni­kat z badań prze­pro­wa­dzo­nych przez BN, autor­stwa Gra­żyny Straus, Kata­rzyny Wolff, Seba­stiana Wierny, opu­bli­ko­wany rów­nież w Porad­niku Biblio­te­ka­rza z maja 2007 r.

Ostat­nim tek­stem jest wspo­mniany chwilę wcze­śniej arty­kuł Who says teens don’t read? dostępny na stro­nach dzien­nika The Roanoke Times. Miłej lektury :-)

Podobne wpisy:

  1. Co czy­tają Polacy wg Wyborczej
  2. Czy­ta­nie przy piwie…
  3. 33 powody, dla któ­rych biblio­te­ka­rze są wciąż bar­dzo ważni

Wpis został opublikowany 30 paź 2007 r. i oznaczony następującymi tagami:
, .

Komentarze do wpisu:

  1. Ponad Polskich, 16.04.2008, 07.25

    Hello Super arts about Ponad Polskich

  2. malin.net.pl - książka, informacja, biblioteki, technologie » Archiwum » Frekwencja w bibliotece, 22.11.2008, 16.42

    […] narze­kają na spa­dek czy­tel­nic­twa, na to, że mło­dzież nie czyta (choć wg mnie to nie­prawda, o czym już pisa­łem), że spo­łe­czeń­stwo się anal­fa­be­ty­zuje, że do biblio­tek nie cho­dzą, że jest ogól­nie źle i […]

  3. malin.net.pl - książka, informacja, biblioteki, technologie » Archiwum » Czytelnictwo w 2008 roku, 22.03.2009, 13.41

    […] co cie­kawe, bada­nia potwier­dzją moje wcze­śniej­sze spo­strze­że­nia, że inter­nauci są aktyw­niej­szymi czy­tel­ni­kami: Biblio­teki czę­ściej odwie­dzali inter­nauci (37%) […]

Dodaj własny komentarz: