Mikroblogowanie

Cóż to takiego i dlaczego o tym piszę? Otóż mikroblogowanie to takie minimalistyczne blogowanie. Minimalistyczne, znaczy bar­dzo ograniczone objęto­ściowo — naj­czę­ściej do 140 lub 160 znaków, czyli mniej więcej tyle, co SMS. Wiadomo­ści na swojego mikrobloga można wysyłać za pomocą stan­dar­dowego inter­fejsu dostęp­nego po zalogowaniu się na stronie swojego ulubionego ser­wisu (o nich za chwilę) albo poprzez smsa lub komunikator internetowy.

Mikrobloga można opisać tak, jak widać to na stronie Twit­tera, naj­popular­niej­szego na świecie ser­wisu mikroblogowego:

Twit­ter to usługa dla przyjaciół, rodziny i współ­pracow­ników, która pozwala na komunikowanie się oraz bycie na bieżąco poprzez wymianę szyb­kich, częstych odpowiedzi na jedno proste pytanie: Co teraz robisz?

Naj­popular­niej­szy pol­ski tego typu ser­wis, Blip, ideę mikroblogowania wyjaśnia tak:

Blip to blog, na którym zapisujesz to, co właśnie robisz i dzięki któremu jesteś w stałym kon­tak­cie z grupą znajomych.

Powiedzieć by można, że to prze­cież absur­dalne, bo po co komu coś takiego? Mamy prze­cież blogi, na których można pisać to samo, a nawet więcej, nie jesteśmy ograniczeni do nieco ponad setki znaków. Okazuje się jed­nak, że się spodobało. W 2006 ruszył Twit­ter i zaraz potem szaleń­stwo się roz­poczęło. Stany Zjed­noczone dostały świra na punk­cie Twit­tera, wszyscy zaczęli go używać. Dosłow­nie wszyscy od zwykłych zjadaczy chleba po gwiazdy pierw­szego for­matu. Wystar­czy tylko spoj­rzeć na listę 50 gwiazd używających Twit­tera. Mówi samo za siebie: Lance Arm­strong, Brit­ney Spears, Al Gore, John Cleese i tak dalej. Obama w swojej kam­panii prezydenc­kiej aktyw­nie korzystał z Twit­tera i chyba mu to na dobre wyszło. Biblioteka Kon­gresu (i dziesiątki innych bibliotek w USA) korzystają z tego ser­wisu w celach promocyj­nych, a czytel­nicy nie wyobrażają sobie bez tego życia.

Ale dlaczego to jest takie fajne? W zasadzie to ciężko mi jest odpowiedzieć na takie pytanie. Myślę, że to jest trochę jak z SMS-ami — łatwo powiadomić kogoś o tym, co człowiek robi i gdzie jest. Sam blipuję już ponad pół­tora roku (mój bliplog) i mikroblogowanie uważam za jeden z lep­szych wynalaz­ków ostat­nich lat. Na początku nie zapowiadało się, że mi się spodoba. Po co mi to, myślałem. Ale zacząłem pisać i wciągnęło mnie to.

Oprócz tego, że znajomi mogą być na bieżąco z tym, co robię (wysyłać mogę nie tylko tekst i SMS-y, ale rów­nież zdjęcia i MMS-y), ja mogę trafić na ciekawostki, o których inni ludzie piszą. Służą do tego tagi (oznaczane haszem — #). Naj­faj­niej­szym przy­kładem są kon­feren­cje. Jeśli ktoś jedzie na kon­feren­cję, na której będą rów­nież inni blipujący (będę pisał o Blipie, bo to naj­lep­szy pol­ski odpowied­nik Twit­tera), to gdy wszyscy tagują swoje blipy tagiem, np #barcamp71, to dostajemy prak­tycz­nie rzecz biorąc relację na żywo pisaną przez kilka lub kil­kana­ście róż­nych osób. Rewelacja.

Kolejna rzecz to zain­teresowania. Można tagować swoje wpisy tagiem #win­dows, #google, #ksiazka itp. Ja swoje blipy dotyczące pracy w bibliotece taguję jako #biblioteka. Każdy, kto sobie zasub­skrybuje tego taga, będzie dostawał wszyskie wiadomo­ści, które go zawierają. I nie trzeba ciągle na stronie spraw­dzać, można sobie ustawić swoje gg tak, żeby dostawać na gadu powiadomienia o nowych blipach.

Oczywi­ście znajomych można dodać do swoich kon­tak­tów na Blipie i wtedy będziemy czytać wszystko, co napiszą. Stan­dar­dowo jest też sys­tem prywat­nych wiadomo­ści, więc gdy nie ma akurat dostępu do gg, można zostawić wiadomość na blipie.

Ja wiem, że to może brzmieć nieco dziw­nie, gdy się o tym tylko czyta. Dlatego ser­decz­nie zachęcam do zarejestrowania się na blipie i wypróbowania. Po zarejestrowaniu można wejść na mój kok­pit (takie blipowe cen­trum dowodzenia, gdzie mamy naszych znajomych, odwiedzających nas i nasze tagi) i dodać mnie do obser­wowanych. Jeśli coś będzie niejasne, to ja chęt­nie pomogę, gdy tylko będę przy kom­puterze. A jestem bar­dzo często :-)

Zatem, braci bibliotekar­ska, do boju! Znaczy, do blipa!

Podobne wpisy:

  1. Malin spo­łecz­no­ściowy odc. 2: Blip, Twit­ter i Flaker
  2. Malin spo­łecz­no­ściowy
  3. Biblioteka nie­czynna

Wpis został opublikowany 23 mar 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , .

Komentarze do wpisu:

  1. mw, 23.03.2009, 23.57

    Wg mnie Blip czy Twit­ter śred­nio spraw­dza się pod­czas kon­feren­cji. Za pomocą tak krót­kich komen­tarzy trudno prze­kazać meritum relacjonowanego wystąpienia.

  2. malin, 24.03.2009, 11.25

    A mnie się wydaje, że właśnie krótka forma blip­nięcia skłania do wyłuskania samego meritum, o którym się blipuje. Ale to wszystko zależy od kon­feren­cji i od liczby blipujących.

    Bar­dzo faj­nie też spraw­dza się na kon­feren­cjach nie samo relacjonowanie wystąpień, a komen­towane ich. Jeśli ktoś jest na kon­feren­cji i ma dostęp do blipa, to może na bieżąco spraw­dzać, co inni sądzą o trwających właśnie wystąpieniach.

  3. Malin społecznościowy odc.2: Blip, Twitter i Flaker | malin.net.pl, 23.06.2009, 07.17

    […] mikroblogowaniu już jakiś czas temu pisałem. Tym, którzy nie wiedzą, co oznacza to tajemnicze słowo, […]

  4. Październikowa prasówka | malin.net.pl, 28.10.2009, 18.55

    […] mi bliski, bo o mikroblogach w bibliotekach pisałem już dwukrot­nie, we wpisie zatytułowanym Mikroblogowanie oraz w jed­nym z odcin­ków listy ciekawych serwisów […]

Dodaj własny komentarz: