liderowanie

Na stro­nie o mnie napi­sa­łem m.in., że jestem prze­czu­lony na punk­cie orto­gra­fii, udo­wod­ni­łem to na tym blogu raz, irl — dzie­siątki razy :-) Dziś po oczach dał mi Webin­side. Arty­kuł napi­sany przez Dawida Kul­bakę ma tytuł Onet.pl i Google lide­rują w bada­niu Net­Track. Pyta­nie ode mnie: cóż to do jasnej jest “liderowanie”?

Ja wiem, że słowo “lider” funk­cjo­nuje już w naszym języku od jakie­goś czasu, ale w życiu się jesz­cze nie spo­tka­łem z cza­sow­ni­kiem utwo­rzo­nym od tego słowa. Jakież było więc moje zdzi­wie­nie po zapusz­cze­niu googla i wpi­sa­niu tam słowa “lide­ruje”. Co zoba­czy­łem? Wyniki 1 — 10 spo­śród około 10 200 dla zapy­ta­nia lide­ruje. (Zna­le­ziono w 0,09 sek.).

Albo to ja jestem jakiś dziwny i za bar­dzo się cze­piam albo inni nie znają słow­nika syno­ni­mów i nie wie­dzą, że oprócz lide­ro­wa­nia są jesz­cze tak natu­ralne słowa jak pro­wa­dze­nie, prze­wo­dze­nie czy bycie na czele.

Kochani! Pisz­cie po pol­sku, nie wymy­ślaj­cie takich potwor­ków. W naszym języku jest prze­cież wystar­cza­jący zasób słow­nic­twa. Spy­taj­cie któ­re­go­kol­wiek z zawo­do­wych dzien­ni­ka­rzy czy pisa­rzy, to wam powiedzą.

Podobne wpisy:

  1. Zbyt cyfrowo mi się pisze
  2. Inter­net zabije książkę, ale nie bibliotekarzy
  3. Biblio­teczna blo­gos­fera rośnie
  4. Zało­ży­ciel CEO of Trunk Ltd.

Wpis został opublikowany 13 lipca 2007 r. .

Komentarze do wpisu:

  1. marysia, 18.09.2007, 14.30

    A jak Ci się podoba „esta­bli­sh­men­towy” (dzien­nik, kry­tyk, hymn, ruch)??

    Ostroż­nie, nie dener­wuj się, wła­śnie prze­ra­bia­łam z moją matu­rzystką zapo­ży­cze­nia w języku pol­skim, hybryd języ­ko­wych jest wcale nie tak mało, to raczej dziś modny trend: mie­sza­nie angiel­skiego z pol­skim i w ogóle te wszel­kie mniej lub bar­dziej śmieszne zabawy z językiem.

    Lide­ruje” jesz­cze jakoś spo­koj­nie wygląda, bo pierw­sza część wyrazu ule­gła zde­cy­do­wa­nemu spo­lsz­cze­niu, z „dile­rem” na przy­kład jest nieco gorzej, cią­gle ludziom się plą­cze: „dealer” czy „diler”. No, a jeśli „diler”, to i „dileruje”.

    No wła­śnie, czy two­rze­nie cza­sow­nika od tego typu rze­czow­ni­ków prze­biega w myśl pol­skich reguł gra­ma­tycz­nych? Koń­có­wek „-er” w nazwach osób wyko­nu­ją­cych pewne czyn­no­ści nie ma w naszym języku wiele, ale jakieś są, np.: „kon­tro­ler” i od tego cza­sow­nik „kon­tro­luje” (nie „kon­tro­le­ruje”), „mon­ter” — „mon­tuje” (nie „mon­te­ruje”), „tre­ser” – „tre­suje” (nie „tre­se­ruje”). A zatem „-er”, gdyby potrak­to­wać jako rodzaj pol­skiej koń­cówki, to po jej odrzu­ce­niu i doda­niu „-uje” byłoby „liduje”, „diluje”. Może jed­nak słusz­nie koń­cówka „-er” nie jest odrzu­cana? Na znak, że nie pocho­dzi z pol­skiej gra­ma­tyki? Ale jed­nak: „raper” – „rapuje”, czyli spo­lsz­czył się na całego?

    Trzeba rów­nież przy­znać, że od nie­któ­rych rze­czow­ni­ków zakoń­czo­nych na „-er” w języku pol­skim w ogóle nie two­rzymy cza­sow­ni­ków, np. „saper” („sapuje”, „saperuje”?).

    W każ­dym razie, ja też uwa­żam, że nad­uży­wa­nie zapo­ży­czeń szko­dzi naszej pol­sz­czyź­nie. Moda modą, zabawa zabawą, ale Polak to ten, kto mówi głów­nie po pol­sku, czyli sto­suje pol­skie słow­nic­two i pol­ską gra­ma­tykę. Tyle, że kto w dzi­siej­szych cza­sach tak bar­dzo gar­nie się do tego, co pol­skie? Hm…

  2. malin, 18.09.2007, 16.19

    Dzięki za ten komen­tarz. Napi­sa­łaś dużo cie­ka­wych rze­czy, na które warto zwró­cić uwagę. Spo­lsz­cza­nie angiel­sko­ję­zycz­nych słów jest dość cięż­kie, co widać na powyż­szych przy­kła­dach i może pro­wa­dzić do two­rze­nia takich potwor­ków o któ­rych wspo­mnia­łaś na początku swo­jego komentarza.

    Co ja oso­bi­ście z tym robię? Sta­ram się zawsze zna­leźć pol­ski odpo­wied­nik tego słowa. Bar­dzo czę­sto się udaje :-)

Dodaj własny komentarz: