Friday, 13.07.2007, 17:05:16

liderowanie

Na stronie o mnie napisałem m.in., że jestem przeczulony na punkcie ortografii, udowodniłem to na tym blogu raz, irl - dziesiątki razy :-) Dziś po oczach dał mi Webinside. Artykuł napisany przez Dawida Kulbakę ma tytuł Onet.pl i Google liderują w badaniu NetTrack. Pytanie ode mnie: cóż to do jasnej jest “liderowanie”?

Ja wiem, że słowo “lider” funkcjonuje już w naszym języku od jakiegoś czasu, ale w życiu się jeszcze nie spotkałem z czasownikiem utworzonym od tego słowa. Jakież było więc moje zdziwienie po zapuszczeniu googla i wpisaniu tam słowa “lideruje”. Co zobaczyłem? Wyniki 1 - 10 spośród około 10 200 dla zapytania lideruje. (Znaleziono w 0,09 sek.).

Albo to ja jestem jakiś dziwny i za bardzo się czepiam albo inni nie znają słownika synonimów i nie wiedzą, że oprócz liderowania są jeszcze tak naturalne słowa jak prowadzenie, przewodzenie czy bycie na czele.

Kochani! Piszcie po polsku, nie wymyślajcie takich potworków. W naszym języku jest przecież wystarczający zasób słownictwa. Spytajcie któregokolwiek z zawodowych dziennikarzy czy pisarzy, to wam powiedzą.

Komentarzy: 2

  1. marysia Pisze:

    A jak Ci się podoba „establishmentowy” (dziennik, krytyk, hymn, ruch)??

    Ostrożnie, nie denerwuj się, właśnie przerabiałam z moją maturzystką zapożyczenia w języku polskim, hybryd językowych jest wcale nie tak mało, to raczej dziś modny trend: mieszanie angielskiego z polskim i w ogóle te wszelkie mniej lub bardziej śmieszne zabawy z językiem.

    „Lideruje” jeszcze jakoś spokojnie wygląda, bo pierwsza część wyrazu uległa zdecydowanemu spolszczeniu, z „dilerem” na przykład jest nieco gorzej, ciągle ludziom się plącze: „dealer” czy „diler”. No, a jeśli „diler”, to i „dileruje”.

    No właśnie, czy tworzenie czasownika od tego typu rzeczowników przebiega w myśl polskich reguł gramatycznych? Końcówek „-er” w nazwach osób wykonujących pewne czynności nie ma w naszym języku wiele, ale jakieś są, np.: „kontroler” i od tego czasownik „kontroluje” (nie „kontroleruje”), „monter” - „montuje” (nie „monteruje”), „treser” – „tresuje” (nie „treseruje”). A zatem „-er”, gdyby potraktować jako rodzaj polskiej końcówki, to po jej odrzuceniu i dodaniu „-uje” byłoby „liduje”, „diluje”. Może jednak słusznie końcówka „-er” nie jest odrzucana? Na znak, że nie pochodzi z polskiej gramatyki? Ale jednak: „raper” – „rapuje”, czyli spolszczył się na całego?

    Trzeba również przyznać, że od niektórych rzeczowników zakończonych na „-er” w języku polskim w ogóle nie tworzymy czasowników, np. „saper” („sapuje”, „saperuje”?).

    W każdym razie, ja też uważam, że nadużywanie zapożyczeń szkodzi naszej polszczyźnie. Moda modą, zabawa zabawą, ale Polak to ten, kto mówi głównie po polsku, czyli stosuje polskie słownictwo i polską gramatykę. Tyle, że kto w dzisiejszych czasach tak bardzo garnie się do tego, co polskie? Hm…

  2. malin Pisze:

    Dzięki za ten komentarz. Napisałaś dużo ciekawych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Spolszczanie angielskojęzycznych słów jest dość ciężkie, co widać na powyższych przykładach i może prowadzić do tworzenia takich potworków o których wspomniałaś na początku swojego komentarza.

    Co ja osobiście z tym robię? Staram się zawsze znaleźć polski odpowiednik tego słowa. Bardzo często się udaje :-)

Napisz komentarz

lub wypełnij poniższe pola: