Kreatywne lenistwo internetowe

Zda­rza się, że w biblio­tece robimy coś, co nie­ko­niecz­nie jest zwią­zane z naszą pracą, np. odwie­dzamy ser­wisy spo­łecz­no­ściowe. Jak donosi Dzien­nik Inter­nau­tów (DI), nie musi to być odbie­rane nega­tyw­nie, jako mar­no­wa­nie czasu pra­cow­nika. Dlaczego?

Zgod­nie z bada­niami zacy­to­wa­nymi w wia­do­mo­ści w DI, pra­cow­nicy, któ­rzy sur­fują w inter­ne­cie dla przy­jem­no­ści, są bar­dziej skon­cen­tro­wani na swo­ich obo­wiąz­kach zawo­do­wych, a także bar­dziej pro­duk­tywni. Dalej czy­tamy tak:

Dok­tor Brent Coker z Wydziału Zarzą­dza­nia i Mar­ke­tingu Uni­wer­sy­tetu w Mel­bo­urne wyka­zał, że pra­cow­nicy, któ­rzy roz­sąd­nie sur­fują po inter­ne­cie dla przy­jem­no­ści w cza­sie godzin pracy, poświę­ca­jąc na to mak­sy­mal­nie do 20 pro­cent czasu, gdy są w biu­rze, są o 9 pro­cent bar­dziej pro­duk­tywni od tych, któ­rzy tego nie robią.

Dodał on, że para­dok­sem w tej sytu­acji jest prze­zna­cza­nie ogrom­nych kwot pie­nię­dzy na opro­gra­mo­wa­nie blo­ku­jące dostęp do ser­wi­sów spo­łecz­no­ścio­wych czy roz­ryw­ko­wych pod pre­tek­stem ogrom­nych strat zwią­za­nych ze spad­kiem pro­duk­tyw­no­ści. Bada­nia wyka­zały, że korzy­sta­nie z inter­netu dla celów pry­wat­nych może mieć pozy­tywne skutki.

I teraz apel do wszyst­kich dyrek­to­rów i kie­row­ni­ków biblio­tek: jeśli przy­ła­pie­cie swo­jego pra­cow­nika na prze­glą­da­niu Face­bo­oka czy Naszej Klasy i chce­cie wycią­gnąć z tego jakieś kon­se­kwen­cje — nie rób­cie tego. Wasz pra­cow­nik może przez to być bar­dziej efektywny.

 

Wpis został opublikowany 06 kwietnia 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , .

Dodaj własny komentarz: