Kolejne narzędzie do łatwego czytania

Pisa­łem nie­dawno o fan­ta­stycz­nym narzę­dziu o nazwie Reada­bi­lity, z któ­rego od bar­dzo dawna korzy­stam do prze­sie­wa­nia tre­ści w inter­ne­cie i oglą­da­nia tylko tego frag­mentu tek­stu, który mnie naprawdę inte­re­suje. Ostat­nio zna­la­złem coś podob­nego Narzę­dzie jest rów­nie cie­kawe, choć nie pozba­wione wad.

Narzę­dzie nazywa się iRe­ader i jest insta­lo­wane jako roz­sze­rze­nie do prze­glą­darki Fire­fox lub Chrome. Działa nieco ina­czej niż Reada­bi­lity, bo zamiast jesz­cze raz łado­wać stronę inter­ne­tową z ina­czej sfor­ma­to­wa­nym tek­stem i bez reszty ele­men­tów, two­rzy nad stroną osobną war­stwę, która wygląda jak strona książki. Żeby włą­czyć pod­gląd strony należy klik­nąć ikonę iRe­adera, która po zain­sta­lo­wa­niu roz­sze­rze­nia widoczna jest po pra­wej stro­nie paska adresu.

Wygląda to mniej wię­cej tak (przy­kład mojego wcze­śniej­szego wpisu):

Pasek narzę­dzi widoczny w dol­nej czę­ści arty­kułu poja­wia się jedy­nie w chwili, gdy naje­dziemy na dolny rejon tek­stu myszą. W innym przy­padku jest nie­wi­doczny i nie prze­szka­dza w czy­ta­niu. Przy widocz­nym pasku narzę­dzi mamy moż­li­wość powięk­sze­nia lub zmniej­sze­nia tek­stu, wydru­ko­wa­nia go, wysła­nia mailem, opu­bli­ko­wa­nia linku na Twit­te­rze i Face­bo­oku, usu­nię­cia obraz­ków, wej­ścia do opcji roz­sze­rze­nia (na zrzu­cie ekranu z Fire­foksa poni­żej, w Chrome wyświe­tla się osobna karta z usta­wie­niami) oraz wyj­ścia do zwy­kłego pod­glądu strony. Wyjść możemy nie tylko naci­ska­jąc X w narzę­dziach, ale rów­nież poprzez klik­nię­cie na ciemne pole poza tekstem.

Opcje iReadera

Narzę­dzie ma swoje złe i dobre strony. Naj­waż­niej­sze jest to, że arty­kuły w iRe­ade­rze czyta się naprawdę wygod­nie. Mnie szcze­gól­nie spodo­bała się jedna z nich: moż­li­wość czy­ta­nia arty­ku­łów dzie­lo­nych na strony bez potrzeby prze­ła­do­wa­nia stron. To jest wielka bolączka Reada­bi­lity. Po prze­czy­ta­niu jed­nej strony trzeba prze­ła­do­wać stronę, żeby wró­cić do poprzed­niego stanu, przejść na kolejną stronę czy­ta­nego arty­kułu i znowu zała­do­wać Reada­bi­lity. W iRe­ade­rze gdy zała­duje się strona, nawet jeśli jest ona podzie­lona, to w pod­glą­dzie mamy od razu wszyst­kie trzy. To jest fajne.

Poni­żej krótka demon­stra­cja tego jak spra­wuje się iRe­ader w prze­glą­darce Chrome:

Nie­stety widać, że narzę­dzie jest nowe i śred­nio dopra­co­wane, szcze­gól­nie roz­sze­rze­nie do Fire­foksa. Pod­czas uży­wa­nia zauwa­ży­łem bar­dzo dużo pro­ble­mów utrud­nia­ją­cych korzy­sta­nie z roz­sze­rze­nia. Przede wszyst­kim prze­wi­ja­nie idzie dość wolno i bar­dzo czę­sto strona “się rwie”. Ponadto z tym chwa­lo­nym przed chwilą stro­ni­co­wa­niem tak ide­al­nie nie jest, nie zawsze to działa. Jeśli nie działa, to naj­czę­ściej wygląda tak, że kli­kam ikonę iRe­adera, arty­kuł się prze­ła­do­wuje i widzę tylko drugą stronę tekstu.

Mimo tych uciąż­li­wo­ści iRe­ader jest świet­nym narzę­dziem, które, mam nadzieję, roz­wi­nie się w przy­szło­ści i zastąpi mi Reada­bi­lity, z któ­rego korzy­stam naprawdę często.

Podobne wpisy:

  1. Prawo do czytania
  2. Dobre strony www — kolejny przykład
  3. Reada­bi­lity — lep­sze czytanie
  4. Blogi do czy­ta­nia w 2010
  5. Kolejne cie­kawe regały

Wpis został opublikowany 23 sierpnia 2010 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , , .

Dodaj własny komentarz: