Kiedy wiesz, że pracujesz w…
Każda biblioteka ma swoją specyfikę pracy. Zupełnie inaczej pracuje się w dużej bibliotece naukowej, w miejskiej bibliotece w dużym mieście albo w malutkiej wiejskiej placówce. Często rodzą się związane z tą specyfiką żartobliwe uogólnienia. Na coś takiego trafiłem ostatnio i nieźle się uśmiałem.
Jedna z osób pracujących w bibliotece w amerykańskim stanie Kansas, gdzie przeważają obszary wiejskie, zapoczątkowała na publib dyskusję zatytułowaną You know you’re a rural librarian if… czyli po naszemu wiesz, że pracujesz w wiejskiej bibliotece gdy… A zatem:
Wiesz, że pracujesz w wiejskiej bibliotece gdy:
- czytelnicy czują się dotknięci, gdy prosisz ich o okazanie karty bibliotecznej przy wypożyczeniu,
- kurier dostarcza Ci paczkę do biblioteki a nie do domu, niezależnie od tego, jak jest ona zaadresowana,
- czytelnik chce dać Ci tuzin jaj lub świeżo upieczony placek zamiast płacić karę,
- gdy robisz zakupy w sklepie znajdującym się w miejscowości obok, ludzie pytają Cię o to, czy masz jakąś konkretną książkę w bibliotece,
- masz w swoim biurze małego koziołka, który został odrzucony przez matkę, a Ty karmisz go butelką,
- nie dziwi Cię, gdy przerwę w dostawie prądu tłumaczy się tym, że kombajn powalił słup z kablem wysokiego napięcia,
- tłumaczenie, że książka wróciła ubrudzona “ponieważ czytałem ją w polu gdy czekałem na…” jest dla Ciebie doskonale sensowne,
- sugerujesz, żeby zaginionego audiobooka na CD poszukać w traktorze lub ciężarówce,
- pierwsze pytanie młodego czytelnika jest o tym, jak długo zostawić koguta z kurami, zanim zrobi on to, co ma zrobić,
- stanowy konsultant ds. bibliotek jest proszony, żeby zająć się biblioteką, ponieważ jedyny bibliotekarz musi iść pomóc w puszkowaniu fasoli,
- pracownicy biblioteki znają dziadków, ciotki, wujków i kuzynów dzieci wypożyczających książki,
- kiedy przy bibliotece błąka się pies, dzwonisz po jego właściciela,
- czytelnicy używają twojego samochodu jako wrzutni do zwracania książek w promieniu 90 kilometrów od biblioteki,
- spóźniasz się do pracy i jakiś dzieciak puka do Twojego domu pytając, dlaczego nie jesteś jeszcze w bibliotece,
- ludzie biegną do swoich samochodów żeby oddać Ci książki, gdy jesteś w okolicznym warzywniaku,
- czytelnicy proszą Cię o przyniesienie zarezerwowanych dla nich książek na mecz baseballa,
- gdy biblioteka jest zamknięta, czytelnicy przychodzą do Twojego domu i chcą wypożyczyć książkę, bo nie mają co czytać,
- jesteś nowy w bibliotece i wskazówki jak dojść do domu Smithów otrzymujesz mniej więcej takie: “skręć w prawo za rogiem, gdzie mieszkała ciotka pani Jones” (a Ty nie znasz pani Jones, nie mówiąc już o jej ciotce),
- wypisujesz listę prawdopodobnych czytelników każdej książki, którą chcesz zamówić, a jeśli jest ich zbyt mało, to książki nie zamawiasz,
- jesteś w sklepie środku tygodnia i słyszysz, jak pięciolatek przed tobą pyta na ucho swoją mamę o to, czy biblioteka jest zamknięta,
- do biblioteki wchodzi mężczyzna z pudełkiem na buty, po czym otwiera je i mówi: “czy może mi pani pomóc zidentyfikować tego (bardzo jeszcze żywego) węża? Nigdy takiego nie widziałem w okolicy”.
Było tego mnóstwo, tutaj umieściłem tylko te najciekawsze. Oczywiście bibliotekarze z bibliotek miejskich (szczególnie tych położonych w raczej niebezpiecznych dzielnicach) nie pozostali dłużni i zrobili własną listę. Tak więc:
Wiesz, że pracujesz w miejskiej bibliotece gdy:
- gdzieś blisko biblioteki słychać było eksplozję, a nikt nawet nie drgnął,
- zdarzali się czytelnicy, którzy byli postrzeleni, zmarli, przedawkowali, urodzili lub poczęli dziecko w Twojej bibliotece,
- znasz wszystkie marki taniego wina i miejsca, w których są one sprzedawane,
- po zapachu i wyglądzie poznasz, co pali osoba, którą akurat obsługujesz,
- Twoja biblioteka ma zapisane reguły postępowania w razie wtargnięcia uzbrojonej osoby,
- nie chodzisz do samochodu w pojedynkę, ani w dzień ani w nocy,
- masz kilkoro dzieci, które dosłownie mieszkają w Twojej bibliotece, bo jest to najbezpieczniejsze miejsce w okolicy, bezpieczniejsze niż ich własny dom,
- uświadamiasz sobie, jak wiele jest stopni bezdomności,
- co jakiś czas ludzie używają toalety w bibliotece jak publicznej łaźni,
- przyzwyczajasz się do przerywania mężczyznom, którzy uprawiają w bibliotece bezpieczny seks z samymi sobą,
- wiesz, że lepiej nie budzić śpiących czytelników
- dokładnie wiesz, jak pozbyć się brudnych pieluch, zużytych prezerwatyw, podejrzanych pakunków i zestawów strzykawka+igła,
- dawałeś komuś pieniądze ponieważ ten ktoś potrzebował na jedzenie,
- potrafisz dać dokładne wskazówki jak dotrzeć do każdego miejsca w promieniu siedmiu kilometrów, wiesz w których miejscach znajdują się przystanki i masz w pamięci cały rozkład jazdy,
- przeklinano do Ciebie w każdym europejskim i azjatyckim języku lub dialekcie — przynajmniej w tych, które potrafisz zidentyfikować.
A wszystko to podsumowane jednym zdaniem: ale i tak kochasz to miejsce.
Podobne wpisy:
- Kryzys nie omija bibliotek
- 20 rzeczy, które bibliotekarze bibliotek publicznych chcieliby, aby ich czytelnicy znali (część 4 z 4)
- 20 rzeczy, które bibliotekarze bibliotek publicznych chcieliby, aby ich czytelnicy znali (część 3 z 4)
- 20 rzeczy, które bibliotekarze bibliotek publicznych chcieliby, aby ich czytelnicy znali (część 2 z 4)
- 20 rzeczy, które bibliotekarze bibliotek publicznych chcieliby, aby ich czytelnicy znali (część 1 z 4)
Wpis został opublikowany 15 czerwca 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
biblioteka, czytelnicy, humor.