Jesienna wizyta we wrocławskich bibliotekach

Niedawno pisałem o organizowanej przez RODN wycieczce do Wrocławia. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy, byliśmy pod wrażeniem. Przynajmniej ja. Zrobiłem też trochę zdjęć, więc można zobaczyć, jak to wszystko wyglądało. Relacja jak zwykle nieco spóźniona, ale tym razem mam usprawiedliwienie. W tym tygodniu się przeprowadzam, więc nieco mniej czasu mam na siedzenie przed komputerem. Ale wróćmy do wycieczki.

Z Katowic wyjechaliśmy w okolicach 7.30, we Wrocławiu byliśmy po 10. Trochę czasu zabrało kierowcy pokręcenie się po mieście żeby znaleźć miejsce do zaparkowania, ale w końcu stanęliśmy przy Wydziale Fizyki i Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego, na placu Maksa Borna. Stamtąd spacerkiem przeszliśmy się na rynek, gdzie mieści się Dolnośląska Biblioteka Publiczna.

Pierwsze, co jest świetne w tej bibliotece, to lokalizacja. Nie można sobie wyobrazić lepszego miejsca dla biblioteki niż rynek we Wrocławiu. Nie da się nie trafić, a wręcz przeciwnie, wiele osób może tam wejść przypadkowo, będąc na rynku.

Oprócz tradycyjnych czytelni odwiedziliśmy dwa działy, które są dość unikalne: American Corner i dział literatury romańskiej działający przy współpracy Alliance Francaise.

American Corner to dział związany ze Stanami Zjednoczonymi, który działa przy współpracy z ambasadą amerykańską. To ambasada wyłożyła pieniądze na wyposażenie AC. Z tego, co mówiła osoba tam pracująca, miejsce jest dość popularne wśród studentów z zagranicy. Nic dziwnego, skoro jest tak fajnie wyposażone i w takiej lokalizacji. Siedząc przy komputerze człowiek ma z boku za oknem widok na wrocławski rynek.

American Corner

American Corner
American Corner

Dział literatury romańskiej był dopiero w budowie, więc niewiele jeszcze tam było. Ładnie wyglądał kącik z komputerami. No i znowu, za oknem rynek... Pozazdrościć.

Dział literatury romańskiej
Dział literatury romańskiej

Rynek we Wrocławiu
Taki jest widok z okien biblioteki

Z rynku przeszliśmy na Plac Teatralny, gdzie umiejscowiona jest wrocławska Mediateka. To dopiero było coś. Dużo słyszałem o tym przedsięwzięciu, ale byłem tam pierwszy raz. Budynek już od frontu robi wrażenie. Po wejściu już w ogóle człowiek staje jak wryty. Mediateka to jedna wielka hala. Pierwsze co rzuca się w oczy, to tzw. "taśma mediów", na której znaleźć można wszystkie multimedia dostępne w mediatece: filmy, muzykę czy gry.

Mediateka
Tak właśnie wygląda mediateka

Projekt powstał dzięki współpracy MBP z władzami Wrocławia oraz pieniądzom od Fundacji Bertelsmanna. Mediateka była projektem bardzo uważnie zaplanowanym. Z tego, co usłyszeliśmy od kierowniczki biblioteki, pani Anny Janus, to początkiem były przeprowadzone przez profesjonalną firmę badania, które pokazały, czego najbardziej czytelnicy nie lubią w bibliotekach. A potem mediatekę zaprojektowano robiąc rzeczy dokładnie odwrotne od tych, które pokazało badanie.

Na przykład okazało się, że czytelnicy nie lubią... wysokich regałów. Wszystkie regały mają więc jakieś półtora metra wysokości. Czytelnicy nie lubią czytelni - czytelni nie ma, są umieszczone gdzieniegdzie stoliki, przy których można sobie usiąść i poczytać albo coś zanotować. Ludziom nie podoba się zbyt duża kontrola ze strony bibliotekarzy - kontroli praktycznie w ogóle nie ma.

Z tą kontrolą też ciekawie jest. Mediateka generalnie przypomina empik, a w empikach oprócz bramek mamy ochronę. Niestety biblioteki na to nie było stać, więc problem rozwiązano inaczej. Podobnie jak w empikach, przed wyjściem są bramki, które zapobiegają wyniesieniu czegokolwiek z biblioteki. Gdy jakiś delikwent będzie chciał wyjść z czymś nie wczytanym na swoje konto, bramka uruchomi alarm, który... automatycznie zablokuje drzwi wyjściowe. Ochrona jest zbędna.

Jeszcze jedną ciekawostkę zdradziła nam pani Janus. Otóż wszystkie ściany mediateki są ozdobione łaciną. Okazuje się, że jest to łaciński tekst Sztuki kochania Owidiusza. Zdjęcie poniżej:

Sciana Mediateki

A piętro niżej jest MultiCentrum, interaktywne centrum edukacji, którego celem jest uzupełnienie wiedzy oferowanej w tradycyjnym systemie nauczania. Świetnie zorganizowane, świetnie wyposażone, świetnie wygląda. Mniej więcej tak:

Multicentrum
Logo przy wejściu

Multicentrum

Multicentrum

Multicentrum
Stanowisko komputerowe

Multicentrum
Stanowisko dla dzieci

Po wizycie w Mediatece pojechaliśmy zostawiliśmy resztę grupy i pojechaliśmy do Stefana do jego biblioteki. Zdjęć niestety nie zrobiłem. A żałuję, bo nowy budynek biblioteki Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji robi wrażenie. Ale podejrzewam, że jeszcze kiedyś się tam zjawię, wtedy jakieś fotki ze sobą przywiozę i napiszę osobnego posta o tym, gdzie pracuje Stefan ze swoją załogą. Ten post jest już i tak o wiele za długi.

Podobne wpisy:

  1. Wszystko, co chcesz wiedzieć o amerykańskich bibliotekach, ale boisz się zapytać
  2. Orliński o bibliotekach
  3. Wyjazd do wrocławskich bibliotek
  4. Odwołano konferencję w Rzeszowie

Wpis został opublikowany 06 lis 2007 r. i oznaczony następującymi tagami:
, .

Komentarze do wpisu:

  1. Nowa mediateka w Warszawie | malin.net.pl, 21.04.2009, 01.15

    […] była strza­łem w dzie­siątkę, zarówno dla mnie, jed­no­ra­zo­wego wyciecz­ko­wi­cza (można poczy­tać moje wra­że­nia z wycieczki do Wro­cła­wia) jak i dla regu­lar­nych czy­tel­ni­ków, co stwier­dzi­łem orga­no­lep­tycz­nie widząc tłumy w bibliotece […]

Dodaj własny komentarz: