Jak obraduje ALA
W Stanach Zjednoczonych trwa właśnie ALA 2009 Annual Conference czyli doroczna konferencja amerykańskiego odpowiednika SBP. Dla tych, którzy ciekawi są jak wyglądają takie konferencje za oceanem, redakcja Library Journal przygotowała trochę zdjęć z tego wydarzenia.
Warto zobaczyć, jak tam nie tylko konferują, ale też bawią się i załatwiają interesy. Ludzie tam są bardzo wyluzowani, co widać na pierwszych zdjęciach.
Strasznie zazdroszczę bibliotekarzom w USA takich imprez. Nie byłem nigdy na żadnym zjeździe SBP, choć bardzo bym chciał, więc porównać nie mogę, ale podejrzewam, że w Polsce jest trochę inaczej.
Fajne jest to, że konferencja połączona jest z targami, warsztatami itp., że nie są to tylko suche obrady i wykłady. Dzięki temu więcej ludzi chce przyjeżdżać na ALA Annual.
Wiem, że skala takiego wydarzenia u nas jest dużo mniejsza, bo środowisko bibliotekarskie jest przecież w Stanach większe, ale jakoś nie przypuszczam, że u nas na zjeździe można spotkać ludzi przebranych za wikingów albo Elvisów…
Inną sprawą jest fakt, że udział w konferencji nie jest najtańszy, kosztuje ok. 200 dolarów (w zależności od tego, kiedy opłata była uiszczona) nie licząc przelotu, zakwaterowania i wyżywienia, to jest tylko wstęp na konferencję. Jeśli takich opłat jest kilka tysięcy, to pewnie można zorganizować wielką imprezę.
Wpis został opublikowany 14 lipca 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
ala, bibliotekarz, foto, konferencje, usa.
Komentarze do wpisu:
-
-
, 18.07.2009, 09.04
200 dolarów za wstęp to trochę przytłaczająca cena jak za ogólną konferencję dla bibliotekarzy, chyba, że chodzi o biznesowe wykorzystanie bibliotek (tam gdzie na czymś się konkretnie zarabia znajdą się chętni, żeby zapłacić za wstęp).
-
, 20.07.2009, 01.31
No nie wiem, czy jest to aż tak dużo dla bibliotekarzy, którzy w Stanach zarabiają ok. 50 000 dolarów rocznie.
-
, 14.04.2010, 10.38
[…] o tym jak wygląda zjazd ALA i czemu jest taki ciekawy przeczytać możecie na blogu Malin.net.pl, my zaś skupimy się na najbardziej “pulowerkowej” części tej impresy czyli na […]
[…] o tym jak wygląda zjazd ALA i czemu jest taki ciekawy przeczytać możecie na blogu Malin.net, my zaś skupimy się na najbardziej “pulowerkowej” części tej impresy czyli na […]