Intensywne miesiące

Ostat­nie pół­tora mie­siąca z okła­dem było dla mnie dość inten­syw­nym okre­sem. Bar­dzo dużo działo się w moim zawo­do­wym życiu, co odbiło się tro­chę na spadku mojej inter­ne­to­wej aktyw­no­ści. Sta­ra­łem się jed­nak nie zanie­dby­wać bloga, biblio­pre­zen­ta­cji i kalen­da­rza biblio­tecz­nego, bo te mini­pro­jekty zaowo­co­wały kil­koma cie­ka­wymi kon­tak­tami nawią­za­nymi z biblio­te­ka­rzami z róż­nych czę­ści Pol­ski. Uwaga, tro­chę się poni­żej rozpisałem ;-)

W Regio­nal­nym Punk­cie Infor­ma­cyj­nym Euro­desk, który pro­wa­dzę w Ośrodku Infor­ma­cji Mło­dzie­żo­wej Pałacu Mło­dzieży reali­zu­jemy od ok. dwóch lat serie lek­cji euro­pej­skich. Pod koniec paź­dzier­nika byłem na sze­ściu lek­cjach w tech­ni­kum w Rudzie Śląskiej, a w listo­pa­dzie w jed­nym z liceów w cen­trum Kato­wic na kilku kolejnych.

Potem, 5 listo­pada byłem zapro­szony na kon­fe­ren­cję Magia czy­ta­nia magią wyobraźni zor­ga­ni­zo­waną przez Regio­nalny Ośro­dek Dosko­na­le­nia Nauczy­cieli “WOM” w Kato­wi­cach (rela­cja i zdję­cia), gdzie pro­wa­dzi­łem jedne z warsz­ta­tów (pre­zen­ta­cję może­cie obej­rzeć w Sli­de­share).

mwdPierw­szy i drugi tydzień listo­pada zle­ciał mi też na zała­twia­niu zagra­nicz­nego wyjazdu, o któ­rym za chwilę napi­szę. Od 16 do 19 listo­pada byłem nato­miast w War­sza­wie (a wła­ści­wie to w Mądra­li­nie pod War­szawą) na szko­le­niu z pro­gramu Mło­dzież w Dzia­ła­niu. Szko­le­nie było bar­dzo inten­sywne i wyczer­pu­jące, codzien­nie od 9.30 do 19 pozna­wa­li­śmy szcze­góły pro­gramu, kwe­stie zwią­zane z pisa­niem wnio­sków itp.

Przyda się, bo to bar­dzo pasuje do dzia­łal­no­ści Pałacu Mło­dzieży. Już w zeszłym roku pisa­łem wnio­sek, ubie­ga­li­śmy się o kil­ka­na­ście tysięcy euro na wymianę mło­dzie­żową z kil­koma kra­jami ale nie­stety nie dosta­li­śmy kasy. W przy­szłym roku na pewno będziemy pisać co naj­mniej dwa kolejne wnio­ski, może będzie lepiej.

Po powro­cie, w pią­tek i sobotę byłem w pracy, a w nie­dzielę jecha­łem na kolejne szko­le­nie. Tym razem tro­szeczkę dalej, bo do Rzymu. Byłem na mię­dzy­na­ro­do­wym semi­na­rium zaty­tu­ło­wa­nym Teach me Human Rights zor­ga­ni­zo­wa­nym przez orga­ni­za­cję o nazwie FICEMEA.

Tygo­dniowe semi­na­rium doty­czące praw czło­wieka odby­wało się wpraw­dzie nie w samym Rzy­mie, byli­śmy zakwa­te­ro­wani tro­chę daleko od cen­trum, ale dzień na zwie­dza­nie był, co widać na poniż­szym zdję­ciu (na pierw­szym pla­nie Forum Roma­num, w tle po pra­wej na wznie­sie­niu pałac Nerona, a po lewej moi, w krót­kim rękawku, bo cie­plutko było).

forumromanum

Tema­tyka praw czło­wieka nie jest moim koni­kiem, na semi­na­rium poje­cha­łem raczej po to, żeby nawią­zać tro­chę kon­tak­tów i to udało mi się zna­ko­mi­cie. Byli ludzie z Włoch, Fran­cji, Rosji, Rumu­nii, Litwy, Bel­gii i Nie­miec, tro­chę zagra­nicz­nych kon­tak­tów więc zła­pa­łem. Pod tym wzglę­dem semi­na­rium było udane.

Po powro­cie nie mia­łem chwili na odpo­czy­nek, bo od razu pierw­szego dnia po przyj­ściu do pracy dosta­li­śmy z kole­żanką pod opiekę grupę duń­skich uczniów, któ­rzy przy­je­chali do Pol­ski z więk­szą ekipą ludzi i z pre­zen­tami miko­łaj­ko­wymi dla dzieci z domów dziecka i świe­tlic środo­wi­sko­wych. Niby więk­szość dnia mieli już roz­pla­no­waną, ale jed­nak spę­dzi­li­śmy tro­chę czasu z nimi, orga­ni­za­cja zajęć dla nich w Pałacu też tro­chę czasu zabiera, więc miniony tydzień rów­nież nale­żał do tych nieco wyję­tych z życiorysu.

W tym tygo­dniu mam jesz­cze zapla­no­wane dwie pre­zen­ta­cje o Euro­de­sku dla punktu Europe Direct w Kato­wi­cach w ramach spo­tka­nia na temat euro­pej­skich pro­gra­mów edu­ka­cyj­nych oraz fun­du­szy euro­pej­skich oraz dokoń­cze­nie felie­tonu, który ukaże się w stycz­nio­wym nume­rze “Biblio­teki w Szkole”.

Uff, dużo wyjaz­dów. A jakaś regu­larna praca w biblio­tece też do tego wszyst­kiego docho­dzi, więc mam ostat­nio co robić. Poja­wiło się też kilka nowych pro­po­zy­cji na nowy rok, gdy będę już miał kon­krety, nie omiesz­kam się nimi podzielić.

A tak swoją drogą, to docho­dzę do wnio­sku, że coraz bar­dziej bra­kuje mi lap­topa. Mam dostęp do inter­netu w pracy i w domu, gdy wyjeż­dżam to cza­sem zabie­ram ze sobą poży­czo­nego lap­topa, ale doskwiera mi brak wła­snego. Mia­łem na szko­le­niu we Wło­szech w rękach net­bo­oka, MSI Wind. Śliczne maleń­stwo, podoba mi się tak bar­dzo, jak Arkowi jego dzie­ciątko.

Jeśli będę kupo­wał coś prze­no­śnego, to chyba posta­wię na net­bo­oka, w domu mam duży kom­pu­ter, więc do podróży wystar­czy mi malutki. Święta już nie­długo, więc cichutko sobie marzę…

Podobne wpisy:

  1. Po kon­fe­ren­cji w cho­rzow­skiej WSB
  2. Trans­mi­sja z kon­fe­ren­cji Biblio­teka i infor­ma­cja w 2008 r.
  3. Sobotnio-niedzielne sta­ty­styki biblioteczne

Wpis został opublikowany 08 grudnia 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , , .

Komentarze do wpisu:

  1. MR, 08.12.2009, 13.35

    Tytan pracy!
    No i zapo­mnia­łeś jesz­cze dodać Pulowerka :)

    Co do net­bo­oka to pole­cam ja nie­dawno naby­łem tako­wego w roz­mia­rze 11,6 cala Acera. Świetne roz­wią­za­nie jako drugi komp!

  2. Maciek, 08.12.2009, 15.42

    i waży mało (note­book) i bate­rię dłu­uugo trzyma. Zaiste wygodne do podró­żo­wa­nia, a jakby przy­szło gdzieś na dłu­żej usiąść, to (jak jest do czego) można się przeca pod­piąć pod jakiś peł­no­prawny monitor.

  3. malin, 08.12.2009, 16.10

    No tak, Pulo­we­rek też jest :-)

    A co do net­bo­oka to zaletą też jest cena, za tysiąc z okła­dem można sobie takie maleń­stwo kupić. Choć wad to roz­wią­za­nie też tro­chę ma, do dłuż­szej pracy śred­nio się nadaje (jestem roz­pusz­czony przez 24-calowy moni­tor w domu) i kla­wia­tura tro­chę mała, jak na moje palce…

  4. jmonika, 11.12.2009, 02.45

    Powiem wię­cej: wra­cam wła­śnie z kon­fe­ren­cji “Pol­skie Biblio­teki Cyfrowe” (swoją drogą jedy­nej, na któ­rej uczest­nicy z prze­no­śnym sprzę­tem swo­bod­nie pod­czas obrad sie­dzą i Wi-Fi okupują:D) i z lap­to­pem (czyli 15,4) czuję się jak z szafą trzy­drzwiową i nieco dziw­nie, gdyż wśród uczest­ni­ków już wła­śnie net­bo­oki kró­lują:-) Też mi się marzy:) Nawet się nie zasta­na­wiaj, to kochane maleństwa!:D

  5. Sobotni dyżur prawie-popołudniowy [29] | pulowerek.pl, 12.12.2009, 10.35

    […] podziwu jestem dla Malina, który zdaje się nie jeść, nie spać tylko pra­co­wać. O tym jak wygląda życie biblio­te­ka­rza na peł­nych obro­tach prze­czy­ta­cie w jego tek­ście “Int.… No i jesz­cze nawet w tym tygo­dniu dowo­dził samot­nie Pulo­wer­kiem, za co należą mu się […]

  6. Mój wrzesień | malin.net.pl, 17.09.2010, 21.56

    […] jed­nym z tych wariac­kich mie­sięcy, które cza­sami mi się zda­rzają. Podob­nie było pod koniec zeszłego roku. Nie wiem, w co ręce wło­żyć, połowę mie­siąca spę­dzam poza domem, włó­cząc się po […]

Dodaj własny komentarz: