Google Editions czyli Google sprzedaje książki

Google ude­rza po raz kolejny. Pro­jekt Google Books wszy­scy już znają, jeśli ktoś śledzi infor­ma­cje o prze­py­chan­kach zwią­za­nych z tym pro­jek­tem i pra­wami autor­skimi, to pew­nie wie, że wzbu­dza to duże kon­tro­wer­sje. Więc Google stwier­dziło, że skoro wszy­scy się burzą o dar­mowe chcą udo­stęp­niać książki, to można je zacząć sprze­da­wać. I tak uro­dziło się Google Edi­tions, które ma wystar­to­wać w przy­szym roku.

google_logo

Jak wszystko, co robi firma spod znaku wiel­kiego G, skala przed­się­wzię­cia będzie ogromna. Google zamie­rza sprze­da­wać od 400 tys. do 600 tys. ksią­żek na star­cie. Dla porów­na­nia, Sony na swo­jego Readera ofe­ruje ok. 100 tys. ksią­żek, Ama­zon na Kin­dla ofe­ruje ok. 330 tys. publi­ka­cji. Patrząc na to, chcia­łoby się o Google powie­dzieć: mają roz­mach sk…syny.

Cie­kawy jest sys­tem dzie­le­nia się kosz­tami i udo­stęp­nia­nia ksią­żek. Za każdą sprze­daną książkę Google będzie zatrzy­my­wać 55 pro­cent, z czego część będzie tra­fiać do deta­li­stów, z któ­rymi G współ­pra­cuje. Reszta trafi do wydawcy książki.

No i spo­sób dys­try­bu­cji. Na Tar­gach Książki we Frank­fur­cie, gdzie zapre­zen­to­wano Google Edi­tions, Tom Turvey, szef Google Book Search powie­dział: Będzie to dostęp oparty o prze­glą­darkę inter­ne­tową. Czyli żadnego dedy­ko­wa­nego urzą­dze­nia, wszystko, co posiada prze­glą­darkę (pecet, lap­top, net­book, smart­fon itp.) będzie mogło sko­rzy­stać z usługi Google.

Po pierw­szym dostę­pie do książki będzie można ją prze­glą­dać offline. Żadnych szcze­gó­łów na temat tego, w jaki spo­sób będzie się to odby­wać, na razie nie ma. Enga­dget spe­ku­luje, że będzie to miało coś wspól­nego z Google Gears.

A mnie zafa­scy­no­wało co innego. Grze­ba­łem tro­chę w sieci szu­ka­jąc infor­ma­cji o Google Edi­tions i tra­fi­łem na arty­kuł o jakże zaska­ku­ją­cym tytule Could Google Edi­tions kill of the tra­di­tio­nal e-book? Books in the ‘clo­uds’ (Czy Google Edi­tions zabije tra­dy­cyj­nego e-booka? Książki w “chmurze”).

Jesz­cze nie zdą­ży­li­śmy odtrą­bić końca książki papie­ro­wej, a tu już nam wiesz­czą koniec e-booków. Interesujące…

Podobne wpisy:

  1. Google Books w bada­niach nauko­wych – wcale nie tak różowo
  2. Druga biblio­teka Cyfrowa UE
  3. Google kupuje reCAPTCHA
  4. Google Book Search jesz­cze ciekawsze
  5. Porno Jagiel­lonka czyli egzem­plarz obowiązkowy

Wpis został opublikowany 18 października 2009 r. i oznaczony następującymi tagami:
, , , , .

Komentarze do wpisu:

  1. Druga biblioteka Cyfrowa UE | malin.net.pl, 21.10.2009, 11.34

    […] już drugi tak duży komu­ni­kat doty­czący publi­ka­cji elek­tronicz­nych, po dekla­ra­cji uru­cho­mie­nia Google Edi­tions ogło­szony na Tar­gach Książki we Frank­fur­cie. Trendy się stają coraz widoczniejsze. […]

Dodaj własny komentarz: