Dzień Bibliotekarza i moja historia

Wła­śnie się skoń­czył dzień, o któ­rym nie muszę chyba przy­po­mi­nać żadnemu biblio­te­ka­rzowi. Tak jak każdy z nich wie, że mie­li­śmy święto, tak chyba nie­wiele osób spoza branży zauwa­żyło ist­nie­nie cze­goś takiego, jak dzień biblio­te­ka­rza. A jeśli już zauwa­żają, to piszą o tym takie bzdury, że zęby bolą od czytania.

Swoje święto spę­dzi­łem naj­le­piej, jak mogłem: w biblio­tece, a nawet w dwóch, pra­cu­jąc. Opra­co­wy­wa­łem, wypo­ży­cza­łem, robi­łem to, co zawsze. I takie uczcze­nie tego dnia wydaje mi się naj­lep­sze. Robi­łem swoje.

Ale ja nie o tym. Zauwa­ży­łem dziś, że już drugi raz piszę na blogu o dniu biblio­te­ka­rza. Pierw­szy raz było to w zeszłym roku. Rok wcze­śniej też już blo­go­wa­łem, ale o świę­cie nie pisa­łem. Wła­śnie przy oka­zji ósmego maja zda­łem sobie sprawę, że dość długo już blo­guję. Wkrótce minie dwa i pół roku w miarę cią­głego pisa­nia. A gdy­bym zsu­mo­wał wszyst­kie moje próby pro­wa­dze­nia bloga, to byłoby tego pra­wie pięć lat. Długo.

Pierw­sze próby zaczęły się w lipcu 2002 roku. Nie­długo wytrzy­ma­łem, pisa­łem cztery mie­siące. Potem bloga zli­kwi­do­wa­łem. W grud­niu 2004 roku zaczą­łem pisać na jog­ge­rze wła­ści­wie bez żadnego celu, po pro­stu żeby pisać. Bo lubię. Stop­niowo, im dłu­żej pisa­łem, tym wię­cej było tema­tów książ­ko­wychbiblio­tecz­nych. W końcu, po nie­mal dwóch latach pisa­nia na jog­ge­rze, zde­cy­do­wa­łem, że blog ten będzie bar­dziej biblio­teczny niż jaki­kol­wiek inny i zaczą­łem od nowa.

Po ponad pół roku pod nową domeną i na Word­Pres­sie mam za sobą nieco ponad trzy­dzie­ści wpi­sów i nie­mal trzy­dzie­ści komen­ta­rzy. Mam kil­ka­set odwie­dzin i kilka tysięcy odsłon mie­sięcz­nie. Nie­dużo, ale ktoś tu jed­nak bywa. Ostat­nio zda­rzały mi się częst­sze prze­rwy w pisa­niu, ale to tylko chwi­lowe. Teraz będzie wię­cej. Tema­tów mam wystar­cza­jąco dużo, w brud­no­pi­sie nagro­ma­dziło mi się kil­ka­na­ście nie­opu­bli­ko­wa­nych wpi­sów, a cią­gle poja­wiają się nowe. Teraz pozo­staje tylko życzyć sobie doby dłuż­szej o kilka godzin.

Na koniec, żeby tra­dy­cji stało się zadość, życze­nia: wszyst­kiego naj­lep­szego z oka­zji wczo­raj­szego Dnia Biblio­te­ka­rza. Żeby wasza praca przy­no­siła wam tye satys­fak­cji, co mnie moja. I żeby­ście wię­cej zarabiali :-)

Podobne wpisy:

  1. Dzień biblio­te­ka­rza i biblio­tek 2008
  2. Wró­bel — histo­ria prawdziwa
  3. Biblio­teka szkolna — dzień dzi­siej­szy i perspektywy
  4. Dzień Bloga 2007
  5. Zwol­niono biblio­te­ka­rza za to, co napi­sał na forum

Wpis został opublikowany 09 maja 2007 r. i oznaczony następującymi tagami:
, .

Komentarze do wpisu:

  1. Jędrzej, 09.05.2007, 12.20

    Dzię­kuję za życze­nia. Jako bil­bio­te­karz. Z dobą dłuż­szą o kilka godzin masz rację;-)
    Strona świetna, imho. Digi­ta­li­za­cja — słowo wytrych. Otwiera serca infor­ma­ty­ków na wej­ście biblio­te­ka­rza;-) pzdr! Jędrek

  2. malin.net.pl - książka, informacja, biblioteki, technologie » Archiwum » Dzień bibliotekarza i bibliotek 2008, 08.05.2008, 23.16

    […] jesz­cze jedno: moje życze­nia w ubie­głym roku były dość podobne. W tym roku już trzeci raz blo­guję o dniu […]

  3. Jadzia, 07.04.2009, 09.16

    Pozdra­wiam serdecznie…nie znamy sie ..ale jako milo­snik ksia­zek i osoba wielce zawsty­dzona tym, ze przez dlugi czas nie bywa­lam w bblio­tece a i nie­cnie prze­trzy­ma­lam ksiazki z przy­czyn tzw nie­za­le­znych ode mnie
    ( prze­pro­wadzka i woze­nie ksia­zek w te i nazad a takze co wyznam z bolem wielki len paten­to­wany wrecz) przy­po­mnia­lam sobie wla­snie dzis o czyms takim jak Dzien Biblio­te­ka­rza. Wpi­sa­lam w prze­gla­darke szu­ka­jac tegoz dnia..znalazlam kilka dat..znalazlam row­niez ten link.
    Wsty­dze sie tego ‚ze nie wiem kto­rego to dnia Ci wspa­niali ludzie, kto­rzyw pajaja w nas milosc do lite­ra­tury tak nie­wiele zna­cza obec­nie w naszym zyciu..
    Moi rodzice wpo­ili we mnie te milosc..
    Ostat­nimi laty malo czy­ty­wa­lam co wyznam ze wsty­dem i z bolem, ze tak kocha­jac ksiazki tak nie­wiele obec­nie dla nich zro­bi­lam.
    Moge tylko ze swo­jej strony powie­dziec, ze sta­ra­lam sie zna­jo­mym oso­bom prze­ka­zac pewne wartosci..nie wiem na ile mi sie to udalo..byc moze nie..mam jed­nak nadzieje, ze tra­fi­lam do kilku przy­naj­mniej osob.

  4. malin, 07.04.2009, 09.48

    Jadziu, nawet jeśli tra­fi­łaś do choć jed­nej osoby, to już w zupeł­no­ści wystarczy :-)

Dodaj własny komentarz: