Saturday, 03.05.2008, 01:37:56
Autorzy książek lubią p2p
Ciekawy tekst pod takim właśnie tytułem napisał ostatnio kolega z redakcji DI:
BitTorrent to świetne narzędzie promocji – tak przynajmniej uważają autorzy książek, którzy dyskutowali na ten temat za pośrednictwem strony O’Reilly Radar. O dobrym nastawieniu autorów świadczy również fakt, że coraz większa ich liczba udostępnia swoje dzieła za darmo, idąc w ślady Paula Coelho.
Okazuje się, że autorzy książek z dziedziny informatyki publikowanych w znanym wydawnictwie O’Reilly, są bardzo pozytywnie nastawieni do publikacji swoich książek w sieciach p2p. Podobnie sądzi również Paulo Coelho, który wrzuca do sieci p2p pirackie kopie własnych książek i sam zachęca do ich ściągania, m.in. na blogu Pirate Coelho, publikującym linki do pirackich kopii jego dzieł.
Coelho również uważa, że pirackie kopie książek to efektywna promocja:
Najlepszym przykładem może być rynek rosyjski, gdzie jego bestseller - Alchemik, sprzedawał się najpierw w liczbie 1 tys. egzemplarzy rocznie. Dopiero po roku, kiedy Coelho postanowił udostępnić w internecie piracką, darmową kopię książki do pobrania, sprzedaż tego tytułu w księgarniach Rosji skoczyła po roku najpierw do 10 tys., w kolejnym przekroczyła 100 tys., a w trzecim ponad 1 mln. egzemplarzy. Do obecnej chwili sprzedano już ok 10 mln. kopii Alchemika w Rosji.
- To jest fantastyczne: dać czytelnikowi możliwość przeczytania książki i podjęcia decyzji, czy mu się podoba czy nie i czy warto ją kupić czy nie. - wyjaśnia Coelho.
Wygląda na to, że autorzy książek są do sieci peer-to-peer nastawieni zupełnie inaczej niż filmowcy, którzy z pomocą instytucji typu MPAA czy RIAA zaciekle walczą z piractwem, a ich efekty są na razie zupełnie mierne, nie mówiąc już o nastawieniu do nich społeczności internetowej.
Ja również zdecydowanie popieram taki rodzaj promocji. Fajnie jest przed zakupem książki (przede wszystkim z dziedziny informatyki) mieć możliwość przejrzenia jej i sprawdzenia, czy jest tam coś, co mnie interesuje. A jak sam trafnie zauważył jeden z autorów wydających swoje książki w O’Reilly, w najgorszym wypadku większość twoich pobrań trafi do ludzi, którzy i tak nie kupiliby książki po normalnej cenie. Tak naprawdę i wydawca i autor nie traci więc na tym nic.